<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>atsanik &#187; Chicago</title>
	<atom:link href="http://atsanikblog.diestufen.net/tag/chicago/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://atsanikblog.diestufen.net</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Tue, 31 Jan 2012 05:38:24 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>hulając z elektronami pod Wietrznym Miastem</title>
		<link>http://atsanikblog.diestufen.net/2009/11/03/hulajac-z-elektronami-pod-wietrznym-miastem/</link>
		<comments>http://atsanikblog.diestufen.net/2009/11/03/hulajac-z-elektronami-pod-wietrznym-miastem/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 Nov 2009 06:18:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>atsanik</dc:creator>
				<category><![CDATA[okruchy życia]]></category>
		<category><![CDATA[z życia pracusia]]></category>
		<category><![CDATA[Chicago]]></category>
		<category><![CDATA[synchrotron]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://atsanikblog.diestufen.net/?p=299</guid>
		<description><![CDATA[w poprzednim tygodniu wywiało mnie w sprawach zawodowych do Windy City. trochę niefortunnie, bo ominęło mnie wspólne świętowanie moich i djmoosa urodzin. całe szczęście moje Bardzo-Ważne-Eksperymenty udały się, więc wyjazd okazał się warty rozłąki z mężem i synem, nieprzespanych nocy spędzonych w pracy i ogromnej dawki stresu na pokładzie samolotu (do latania to zostały stworzone ptaki a [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>w poprzednim tygodniu wywiało mnie w sprawach zawodowych do Windy City. trochę niefortunnie, bo ominęło mnie wspólne świętowanie moich i djmoosa urodzin. całe szczęście moje Bardzo-Ważne-Eksperymenty udały się, więc wyjazd okazał się warty rozłąki z mężem i synem, nieprzespanych nocy spędzonych w pracy i ogromnej dawki stresu na pokładzie samolotu (do latania to zostały stworzone ptaki a nie metalowe skrzynki i ludzie).</p>
<p>nie zamierzam Wam tutaj zawracać głowy szczególami z życia pracusia, ale chciałam Wam pokazać, że życie naukowca to nie tylko Poważna Praca nad Równie Poważnymi Badaniami. to również całkiem spora dawka zabawy.</p>
<p>nasze ważkie pomiary przeprowadzaliśmy na czymś co zwie się synchrotron. napiszę tylko, że owe coś rozpędza elektrony do prędkości bliskiej prędkości światła, a gdy owe elektrony zmieniają kierunek swojego biegu emitują bardzo intensywne promieniowanie, w tym promieniowanie X, które akurat nam potrzebne jest do naszych pomiarów. to by było na tyle jeśli chodzi o szczególy naukowe. synchrotrony bywają różne, i mniejsze, i większe. ten pod Windy City jest jednym z największych. średnica okręgu po którym hulają wspomniane wyżej elektrony wynosi 1104 m! tak wygląda synchrotron pod Wietrznym Miastem, w tle nawet widać Chicagowskie downtown (i tylko tyle Chicago udało mi się niestety zobaczyć, bo elektrony w synchrotronie hulają 24/7 a my razem z nimi&#8230;).</p>
<p><a href="http://diestufen.net/atsanikblog/wp-content/uploads/2009/11/aps048m.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-300" title="aps048m" src="http://diestufen.net/atsanikblog/wp-content/uploads/2009/11/aps048m.jpg" alt="" width="500" height="333" /></a></p>
<p><em>Credits: ANL</em></p>
<p>ponieważ obiekt ten jest tak duży, do poruszania się po nim udostępniono rowery (takie trójkołowce). pojeździłyśmy więc trochę z koleżanką na nich, choć przyznam się, że było ciężko, bo jakoś jednak inaczej trzeba było nimi manewrować niż zwykłymi rowerami z dwoma kółkami. zanim udało mi się przejechać te ponad 1ooo metrów obwodu, wjechałam przy uciesze obserwującego mnie szefa kolejno w ścianę, w metalową szafę i w inny rower.</p>
<p>a tutaj taki trójkołowiec, a ja na nim.</p>
<p><a href="http://diestufen.net/atsanikblog/wp-content/uploads/2009/11/mvi_0097_0003.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-301" title="mvi_0097_0003" src="http://diestufen.net/atsanikblog/wp-content/uploads/2009/11/mvi_0097_0003.jpg" alt="" width="500" height="375" /></a></p>
<p>podobno ze względu na dominujący na synchrotronie testosteron (jakby nie było, większość załogi tworzą mężczyźni), dla przywrócenia pewnego rodzaju równowagi, jeden z trójkołowców został udekorowany przez żęńską część załogi na różowo. umieszczono też na nim lalką Barbie rozkosznie machającą z tylniego koszyka. nie zapomniano również o piesku Barbie. cudo, hehe.</p>
<p><a href="http://diestufen.net/atsanikblog/wp-content/uploads/2009/11/new-1.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-303" title="new-1" src="http://diestufen.net/atsanikblog/wp-content/uploads/2009/11/new-1.jpg" alt="" width="500" height="386" /></a></p>
<p>kolejną atrakcją był mały pojazd rozwożący codziennie rano kawę ze Starbucksa i ciastka. przypominało to trochę auto-lodziarnię, która przywołuje klientów za pomocą melodii. pan prowadzący kawowy pojazd grał same dobre kawałki, The Doors, Led Zeppelin itp. ponieważ byliśmy tam w okresie Halloweenowym, pojazd z kawą był też udekorowany świątecznymi motywami. kolejna perełka.</p>
<p><a href="http://diestufen.net/atsanikblog/wp-content/uploads/2009/11/mvi_0098_0004.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-302" title="mvi_0098_0004" src="http://diestufen.net/atsanikblog/wp-content/uploads/2009/11/mvi_0098_0004.jpg" alt="" width="500" height="375" /></a><br />
 <br />
jak więc widzicie, synchrotron da się lubić :-)</p>
<p>atrakcje na synchrotronie nie zaskoczyły mnie aż tak bardzo jak ilość Polaków w okolicach Chicago. pan od zbierania deklaracji celnej na lotnisku O&#8217;Hare-Polak, głośna grupa w japońskiej restauracji-Polacy, kasjerka w pobliskim sklepie spożywczym-Polka, pan od ochrony na tym samym lotnisku-Polak. kolejnym zaskoczeniem były polskie produkty w zwykłym, nie polskim sklepie, a już leżące przy kasie Princesski rozłożyły mnie zupełnie.</p>
<p>poza tym widziałam sporo water towers, które obfotografowuje <a href="http://ewwwektm.blox.pl/html" target="_blank">Evek</a>, i jeszcze więcej saren, kojotów, jednego jelenia, masę kanadyjskich gęsi i takie coś niskiego, szarego i z ogonem w czarne paski (zapomniałam jak się nazywają), bo cały lab jest otoczony lasami. piękne miejsce. szczególnie jesienią. a takiej jesieni nie widziałam już dawno.</p>
<p>to już koniec impresji z podróży. na jej koniec spotkało mnie coś bardzo miłego. rozpostarte ramiona i szeroki uśmiech mojego stęsknionego synka i równie stęsknionego djmoosa. fajnie jest podróżować, ale najfajniej jest mieć do kogo wrócić, czego i Wam wszystkim życzę.</p>
<p>dobrej nocy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://atsanikblog.diestufen.net/2009/11/03/hulajac-z-elektronami-pod-wietrznym-miastem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>21</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

