rurki do lamusa

dla równowagi coś optymistycznego tym razem.

w poniedziałek odbyliśmy kolejne badanie Benkowego sluchu. po płynie w uszach ani śladu! Benek pięknie słyszy, więc rurek nie będzie. w zasadzie nie potrzebowaliśmy do tego lekarza (i bylismy przygotowani na kategoryczne nie, jeśli upierałby się przy rurkach), bo po tempie w jakim powiększa się słownictwo małego widać, że ze słuchem nie ma problemów. mimo to, dobrze usłyszeć to z profesjonalnych ust.

a oto scenka z Benkiem, która nas ostatnio rozbroiła. ostrzegam. będzie o kupie.

miejsce: duży pokój

czas: rano po śniadaniu

Benek kręci się przy ławie. niby bawi się autami, ale widać, że coś tam próbuje zmajstrować do pieluchy.

Tato Benka, po lekturze o potty training, próbuje wybadać, czy Benek ma świadomość swoich czynności fizjologicznych.

Tata: No i co Benku, zrobiłeś kupę?

Benek: (dusi dalej)

Tata: Jest kupa?

Benek: (dalej męczy)

Tata: Kupa jest?

Benek (z ulgą i radością wymalowaną na twarzy): ALL DONE!

——————————————————————–

dołożę tu jeszcze jedną sytuację z dzisiejszego ranka. o kupie oczywiście. wiem, mamy pewną fiksację na tym punkcie ;-)

Benek i Tata, po śniadaniu, siedzą w dużym pokoju i się bawią. ja, właśnie zeszłam na dół i pytam o update na temat porannej kupy, bo od tego zależy, kiedy zaczniemy się zbierać do przedszkola (a Benek regularny od zawsze w tym względzie):

ja: jest kupa?

Tata: noo na razie podobno jest tylko 4 stopnie, ale w ciągu dnia ma być gorąco.

ja: ??????????

Tato: czego się tak na mnie dziwnie patrzysz?

ja: no bo pytałam o kupę a nie o pogodę…

Tata: a nie o upał?

Tata podobno usłyszał jest upał? zamiast jest kupa?

no to sobie pogadaliśmy, hehe

——————————————————————–

a tak wygląda obecnie mój dwudziestomiesięczniak (!)

 




ile razem dróg przebytych

była ciepła sierpniowa noc. dom spał, tylko ja nie mogłam zasnąć. leżałam na niewygodnym łóżku polowym, a nade mna na szafie wisiała ona – biała jak śnieg, cierpliwie wyszukana, ta pierwsza i jedyna, sukienka ślubna. moja.

dwanaście lat temu.

to nie były czasy kamer cyfrowych, tysięcy zdjęć, filmów dvd. naszym fotografem był mój szwagier, a film video, ówczas nakręcony, traci obecnie kolory. całe szczęście udało nam się go jakiś czas temu ocalić na dvd.

jutro przy butelce szampana będziemy wspominać jak to ukraińska kapela nam grała, ciotki śpiewały weselne przyśpiewki, jeden wujek pociągnął węża weselnego na ulicę a drugi wujek wypił za dużo.

byliśmy młodzi, nawet bardzo młodzi. droga przed nami była kręta. ale jednego byliśmy pewni. tego, że chcemy iść tą drogą razem.

życie przyniosło nam trochę niespodzianek, ale niczego nie żałujemy. jesteśmy razem i jesteśmy szczęśliwi. i ciągle moglibyśmy razem konie kraść, różaniec odmawiać i tańczyć białe tango do białego rana (gdybyśmy tylko nie byli tacy zmachani na koniec dnia, hehe…). 

a tak mniej więcej się wszystko zaczeło.

happy anniversary mój kochany, bo wiem, że podczytujesz :-)

 

 

 

 

 

 




away we go

czy ktoś już może widział ten film? i jak wrażenia? bardzo chciałabym go zobaczyć, bo taki stylowo indie (przynajmniej z trailera), bo o road trip, bo o byciu razem ze sobą i … z dzieckiem…, i o szukaniu swojego miejsca na ziemi, tylko kurcze nie ma z kim Benka zostawić, bo na seanse z małymi dziećmi to on już się nie nadaje…

————————————————————————————–

jak się okazuje niestety tego filmu nie można zobaczyć w toonie. no to mam problem z głowy.




komunikacja męsko-żeńska

jedziemy we trójkę autem. ja myślę o tym jak urządzić pokój małego. przypominam sobie, że w internetowym sklepie dla dzieci widziałam organiczny krem przeciwsłoneczny dla dzieci. mówię więc do męża:

- a wiesz, że w tym sklepie, gdzie mają te nalepki do Benkowego pokoju, można też kupić organic sunscreen?

chwila ciszy, po czym mój mąż się pyta:

- do auta?

- ?????

- no nieee, dla D-Z-I-E-C-I. no wiesz, jeszcze nas nie stać, żeby kupować organiczny krem przeciwsłoneczny dla Twojego samochodu ;-)

————————————————————————————-

podobno mąż usłyszał “sidescreen” i pomyślał, że chodzi o matę przeciwsłoneczną do auta. hehe. chyba powinniśmy przestać gadać w tym mieszanym polsko-angielskim. niestety czasami jakoś prościej i szybciej rozmawia nam się używając angielskich słów. całe szczęście, że nie mówimy jeszcze w stylu “dżelesy z piczesami” jak moja cioteczna babka z ny. to byłby dopiero tzw. obciach ;-)








About

  • związkowa Yin
  • Benkowa mama
  • fanka zeberek
  • hulająca z elektronami
  • czasami melancholijna
  • niekiedy sentymentalna
  • wciąż poszukująca


Search



    Copyright

    Wszelkie prawa zastrzeżone. Zgodnie z ustawą o ochronie praw autorskich, cytowanie, kopiowanie, oraz wykorzystywanie zdjęć i treści tego bloga w jakiejkolwiek formie bez uzyskania uprzedniej pisemnej zgody autora podlega odpowiedzialności cywilnej i karnej.

     

    February 2012
    M T W T F S S
    « Jan    
     12345
    6789101112
    13141516171819
    20212223242526
    272829  



Blog design by Splendid Sparrow and atsanik