a na kanadyjskich preriach

tylko dla odnotowania, obudziliśmy się dzisiaj a temperatury znowu ekstremalne, rankiem było -50 St C z wiatrem (-37 C bez). a cały przyszły tydzień szykuje się też zimny. za to widoki za oknem jak nigdy, piękne słońce i widoczność, że ho ho, jak to na preriach…




co u nas

babcia już jest a paradoksalnie czasu jakby mniej. hm…

przestawiamy się na życie we czwórkę.

trochę się martwimy, bo mały od paru dni ma dziwne uczulenie. na tyle dziwne, że lekarz rodzinny wysłał nas na badania krwi w piątek. niestety pobieranie krwi u takiego malucha to prawdziwa trauma. potrzeba było mnie i dwóch laborantek, żeby sie udało. a żyły takiego malucha ledwo widoczne… mam szczerą nadzieje, że nie za szybko będziemy powtarzać to badanie, bo to ogromny stres dla wszystkich. wyniki na szczęście w normie, więc możemy przynajmniej wykluczyć te najgorsze choroby świata…

a na preriach – epoka lodowcowa, temperatury grubo poniżej średniej. dzisiaj nad ranem było -34 stopnie C a z windchillem -45! i tak przez następne parę dni. okna zaszronione i się nie otwierają, podobnie drzwi do domu. musimy zabierać ze sobą suszarkę do auta, żeby później móc się dostać do domu. a auto obowiązkowo włączone do prądu, inaczej rano by nie zastartował silnik.

a tu auto na prąd:

a tu 14-dniowa prognoza na prerie – brrr:

 trzymajcie się ciepło :-)




trick or treat

a dzisiaj mamy spooky holiday – Halloween. i po raz pierwszy obchodzimy je w naszym domu. i w zwiazku z tym spodziewamy sie troche dzieciakow, bo jak mieszkalismy w bloku to nikt jakos nie pukal do naszych drzwi. slodyczy niestety nadal nie mamy. mam nadzieje, ze uda nam sie jeszcze cos kupic przed wieczorem. w innym razie bedziemy siedziec cicho tak jak gmyzka rok temu :-) w pracy nastraszyli meza, ze jezeli nie otworzy drzwi, to moze sie zdarzyc, ze dzieciaki obrzuca nasze drzwi jajkami :-o mam nadzieje, ze w dobie kryzysu ogolnoswiatowego, nikt jednak nie bedzie marnowal jaj jakby co.

na zadne party w tym roku sie nie wybieramy, wiec troche wspominkowo, pokaze jak to sie kiedys z dyniami zabawialismy :-)

Happy Halloween!




do czego moze przydac sie auto

auto jest bardzo waznym elementem zycia kazdego kanadyjczyka. a na preriach typem auta, ktore wypada miec jest tzw. truck. pisze wypada, bo w wielu przypadkach posiadanie trucka to nie koniecznosc (bo sie na przyklad pracuje na farmie albo w firmie budowlanej), ale zwyczajna moda. ale ja nie o truckach chcialam pisac dzisiaj, tylko do czego auto mozna wykorzystac, poza oczywistym transportem siebie, tudziez innych osob i rzeczy, z punktu A do punktu B. otoz, przynajmniej na kanadyjskich preriach, auto mozna wykorzystac do – taa dam! – wyprowadzenia psa. po coz klopotac nasze dwie zbolale od siedzenia na kanapie konczyny, mozna przeciez wsiasc do auta, smycz z psem przwywiazac do trucka i wolno sobie jechac podziwiajac okoliczna przyrode. juz pare razy zaobserwowalam tego rodzaju scenke i nadziwic sie nie moge, ze niektorym osobnikom naszego rodzaju takie pomysly przychodza do glowy. zawsze wtedy marzy mi sie, aby takiego delikwenta wziac na sznurek, przywiazac do auta i przegnac po okolicznych polach, tak zeby mu sie na zawsze odechcialo tego typu pomyslow. obawiam sie jednak, ze na nic by sie to zdalo, bo jak to sie u nas mowi – sa ludzie i parapety. pozdrawiam wszystkich milosnikow czworonoznych przyjaciol :-)




designated driver

jesli macie czas przeczytajcie, takie historie to chyba tylko jeszcze na kanadyjskich preriach sa mozliwe…  chociaz kto wie…




a na preriach

jestesmy tu ponad trzy lata, ale ciagle czujemy jakby nie u siebie. moze dlatego, ze roznice miedzy europa a polnocna ameryka sa tutaj, na preriach, jeszcze bardziej wyraziste niz w wiekszych metropoliach. nasza prowincja to raptem tylko milion ludzi, ale na powierzchni ponad dwa razy wiekszej niz polska. jest gdzie sie ukryc i odizolowac, jesli ktos ma taka potrzebe. najwieksze miasto prowincji to nasze miasto – troche ponad 200 tysiecy ludzi. jest jeszcze stolica prowincji, ale tam ilosc mieszkancow jest jeszcze mniejsza. prowincja utrzymuje sie glownie z rolnictwa, ale jest tutaj dosc dobrze rozwiniety przemysl wydobywczy. prowincja ma spore zasoby weglanu potasu i uranu. jest tez troche dimentow, zlota i ropy. obecny charakter tej prowincji uksztaltowali w duzej mierze pierwsi osadnicy – farmerzy. i ten farmerski flavour jest tu ciagle wyczuwalny.

co kanadyjczycy mowia o naszej prowincji? ze plasko i nudno. i maja generalnie racje – dowod ponizej ;-) typowy zart o tej prowincji to ten o psie, co uciekl z domu i mozna go bylo jeszcze przez trzy nastepne dni ogladac na horyzoncie ;-)

dla nas przyjazd tutaj mial byc wielka przygoda, troche jak wyjazd Joela do Cicely z kultowego serialu Przystanek Alaska. a namowil nas  na te przygode nasz najlepszy przyjaciel z niemiec. trzy lata temu troche nie wiedzielismy co ze soba poczac. mieszkalismy w hamburgu, ja pracowalam w pewnym labie a maz – nie. myslelismy o powrocie do krakowa, bo jakos perspektyw na stabilizacje w niemczech nie bylo. no i wtedy padl pomysl – kanada. ow wspomniany przyjaciel znalazl szefa, ktory szukal ludzi do pracy w swojej grupie badawczej w naszym miescie. przyjaciel namowil mnie i meza, i tak wyslalismy razem podania, i prace dostalismy, tyle, ze ja w miescie, a nasz przyjaciel w slonecznej kaliforni, bo jak sie okazalo szef tam tez kogos potrzebowal. i tak zycie napisalo swoj wlasny scenariusz, mialo byc wspolne wynajecie domu (my i oni, czyli przyjaciel i jego dziewczyna), biale niedzwiedzie za oknem itd. (o naiwnosci ludzka ;-) a skonczylo sie na naszej zsylce do miasta. teraz z perspektywy czasu – niczego nie zaluje. tak ulozylo sie zycie. a dzieki temu wszystkiemu co sie zdarzylo – mamy to czego tak dlugo szukalismy, swoja mala stabilizacje.

na poczatku wszystko razilo i mierzilo:

brak dobrej komunikacj miejskiej (na przystankach nie ma rozkladow jazdy, jest tylko numer telefonu na ktory mozna zadzwonic, zeby dowiedziec sie kiedy przyjedzie autobus. czyli zaklada sie z gory, ze kazdy ma komorke. poza tym autobusy nie jezdza tak czesto bo i tak kazdy ma auto… tyle ze my jak przyjechalismy nie mielismy ani komorki ani auta ;-)

brak w niektorych miejscach normalnych chodnikow (pamietam jak wybralismy sie z mezem na zakupy i wracalismy z siatami wzdluz autostrady, a samochody sie zatrzymywaly i chcialy nas zabrac, bo im chyba zal bylo ;-)

bloki mieszkalne jak straszydla (takie kostki z drewna, gdzie wszystko trzeszczy i wszystko slychac. szukanie mieszkania to byla przygoda – bez auta i komorki – poddalismy sie po drugim dniu wloczenia po miescie i wynajelismy najdrozsze, bo tylko ono wygladalo na mozliwe do zamieszkania, no i mialo prawdziwy kominek!)

brak ludzi w downtown wieczorami (bo downtown to tylko miejsce do zakupow i pracy – wieczorem wymiera – a my naiwni szukalismy czegos w stylu krakowskiego starego rynku albo przynajmniej hamburskiej altony – z kawiarniami, pubami… zwyczajnie po prostu… ludzmi o troche pozniejszej porze.    

ale potem kupilismy auto, poznalismy troche ludzi, przejechalismy troche amerykanskich bezdrozy, przezylismy pare zim i stwierdzilismy, ze da sie tu zyc. i teraz czasami nawet sami podjezdzamy autem do Tima Hortonsa i kupujemy kawe i timbitsy przez drive through, chociaz my to smakosze kawy i ludzie Starbucks ;-) 

  

Photo by Marek Slusarczyk

miasto nas powoli oswaja. tu jest nasz dom i tu urodzi sie nasz syn. ale tesknota za tym wszystkim co sklada sie na okreslenie – europejskosc – zawsze jednak pozostanie.    








About

  • związkowa Yin
  • Benkowa mama
  • fanka zeberek
  • hulająca z elektronami
  • czasami melancholijna
  • niekiedy sentymentalna
  • wciąż poszukująca


Search



    Copyright

    Wszelkie prawa zastrzeżone. Zgodnie z ustawą o ochronie praw autorskich, cytowanie, kopiowanie, oraz wykorzystywanie zdjęć i treści tego bloga w jakiejkolwiek formie bez uzyskania uprzedniej pisemnej zgody autora podlega odpowiedzialności cywilnej i karnej.

     

    February 2012
    M T W T F S S
    « Jan    
     12345
    6789101112
    13141516171819
    20212223242526
    272829  



Blog design by Splendid Sparrow and atsanik