Sep
13
2009
Ben okazał się jednak twardzielem i nie dał się żadnym przedszkolnym wirusom, choć było już blisko. w piątek wieczorem zaczął nam chrypieć, a w sobotę był tak słaby, że nie interesowały go ani balony, ani dzieci, ani muzyka, ani nawet psy na Broadway Street Fair. zabraliśmy go do lekarza, który zawyrokował, że Ben będzie już [...]
Sep
10
2009
no żesz. Ben obchodzi w niedzielę swoje pierwsze urodziny. już od jakiegoś czasu planujemy małą uroczystość, koleżanka zaoferowała się upiec trójwymiarową kaczkę na tą okazję, hehe. dzisiaj w przedszkolu, do którego chodzi Ben, pojawiła się kartka z informacją o pewnej wirusowej chorobie, którą stwierdzono u trójki dzieci, nic super groźnego, nie świńska grypa, którą nas straszą dookoła, [...]
Sep
07
2009
długi wrześniowy weekend dobiega końca. bardzo lubię takie weekendy. i bardzo podoba mi się, że w usa i kanadzie prawie każde święto jest obchodzone w poniedziałek. planów na ten weekend nie mieliśmy żadnych, poza odpoczynkiem (o ile Benek pozwoli) i sprzątaniem (to też z przyzwoleniem Benka) wiem, wiem, nudy… ale w piątek wieczorem, bładząc po bezdrożach [...]
Aug
28
2009
ależ ten czas leci, jak szalony. jadąc dzisiaj do pracy zobaczyłam, że kanadyjskie gęsi znów zaczynają zbierać się na polach. nieuchronnie zliża się jesień… a to już rok mija odkąd obwieszczono nam, ze Benek (zwany jeszcze wtedy Grochem) wybiera się na drugą stronę brzucha o siedem tygodni za wcześnie. wróciliśmy zszokowani do domu, i chociaż było południe, poszliśmy [...]
Aug
04
2009
może niektórzy czytelnicy zauważyli, że mnie nie było. i może zatęsknili, che? no dobra. wiem, że nie, ale pomarzyć mozna ;-) w każdym bądź razie, gdyby się ktoś pytał, to jestem z powrotem. było cudnie. zwiedziliśmy dwa parki narodowe, Glacier w Montanie i Waterton Lakes w Albercie, które nota bene tworzą jeden park, Waterton-Glacier International Peace Park. przejechaliśmy kupę [...]
Jul
22
2009
czy ja nie pisałam w zeszłym tygodniu, że Waskesiu jest ble? przyznaję, pisałam, ale jest to jedyne miejsce nie tak daleko od Saskatoona (bo tylko 2.5 gdziny jazdy samochodem), gdzie można wypocząć, pomoczyć kończyny w czystej wodzie, no i jakby nie było, odwiedzić park narodowy. ponieważ mamy w niedalekich planach mały road trip z Benkiem, więc stwierdziliśmy [...]
Jun
26
2009
no i jesteśmy w Kaliforni. we wtorek przylecieliśmy do San Francisco. Kalifornia jak zwykle powitała nas słońcem i zapachem drzew eukaliptusowych. tyle wspomnień na każdym kroku. tyle nocy nieprzespanych. tym razem jesteśmy tu pierwszy raz we trójkę. niestety dla mnie wakacje skończyły się już dzisiaj. do poniedziałku rano pracuję. ale cieszę się, że mam przynajmniej [...]
May
28
2009
piąta rano. i co robi skonana matka ośmio-i-pół miesięczniaka? pisze posta he he. taaak. coś musi być ze mną nie tak… mąż pojechał wczoraj do Calgary, a ja jakoś nie mogę sobie znaleźć miejsca w tym dużym łóżku. i tak leżąc pomyślałam sobie, że, po pierwsze, już dawno nic do Was nie pisałam, a po [...]
May
01
2009
trochę jakby z zaspy zamyślenia. uczymy się chodzić po trawie. patrzymy kaczeńcom prosto w oczy. jabłko z zimy co nam zostało. dzielimy na dwoje. może przejdziemy razem do lata i dalej. może jest nam dzisiaj to pisane. a może po prostu nasza miłość w wodę rzucony kamień… lubię tę piosenkę WGB z [...]
Apr
08
2009
bo Benkowi wychodzą w końcu te zęby :-) i to od razu dwa! dwie dolne jedynki. pierwszą zauważyliśmy w zeszłą sobotę. trzy dni po wyjeździe babci. ironia losu, czyż nie? ta, która przepowiadała wyjście zębów od paru ładnych miesięcy, nie będzie miała okazji ich zobaczyć… bo Benek w końcu raczył się obrócić z pleców na [...]