Jul 13 2008
atsanik
atsanik w języku Inuktitut oznacza zorzę polarną.
tu gdzie mieszkam można czasami zobaczyć to niesamowite zjawisko, jasnozielone smugi wędrujące po granatowym niebie.
a mieszkam od lipca 2005 w mieście zwanym Saskatoon na kanadyjskich preriach, z mężem, dwoma królikami i małym synem Benem.
przywiodła mnie tu praca i ciągle trzyma.
a wczesniej byl Przemyśl-miasto lat dziecięcych, a potem Kraków – mój ukochany hometown, a jeszcze później Hamburg przez lat prawie trzy.
jak w utworze Stachury – wędrówką życie jest człowieka, i takie jest moje życie. ciagłe wędrowanie. i zmiany. jak zorza.
a oto Aurora Borealis widziana z okien naszego domu.

nasza Niunia – globetrotterka – Polka z urodzenia.

Szarik – adoptowany – Kanadyjczyk.

a to Yoda – globetrotterka również - odeszła już od nas niestety.
Intryguje mnie jak Niunia z Toba przez ocean sie przeprawiala…!?
oj to bylby dobry material na ksiazke ;-) kolega nawet sugerowal tytul: “Globetrottering with rabbits”.
podroz przez ocean to bylo nic w porownaniu do wszystkich formalnosci jakie musielismy zalatwic przed wyjazdem. kroliki w Kanadzie przechodza miesieczna kwarantanne, ktora generalnie moze byc u kogos prywatnie w domu. tyle ze adres kwarantanny musi byc podany na import permit jeszcze przed wyjazdem. u nas skonczylo sie obdzwanianiem jeszcze z Niemiec wszystkich mozliwych schronisk i towarzystw w Saskatoon w poszukiwaniu miejsca kwarantanny. w koncu to weterynarz z canadian food inspection agency zlitowal sie nad nami i przekonal swojego kolege do wziecia naszych dwoch krolikow na jakis czas do siebie.
a co do podrozy to kroliki lecialy z nami na pokladzie. trzy lata temu jeszcze mozna bylo…
generalnie byla to wielka przygoda i wyzwanie :-)
Witam,
Czy jest mozliwosc kontaktu z Wami poprzez maila niekoniecznie forum?
pozdrawiam,
Darek