witam z powrotem. dużo się działo ostatnio i jakoś nie po drodze mi było do domowego biurka. miałam antybiotyki i zapalenia uszu na głowie. dwa. w odstepie dwóch tygodni. i werdykt, potrzebne nowe rurki do Benkowych uszu, bo stare niestety wypadły. siedem miesięcy po zabiegu.
nowe rurki już są, poszliśmy na nie prawie z biegu, może to i lepiej…
ale ja w sumie nie o tym dzisiaj miałam pisać, tylko o jesieni, co nas rozpieszcza od września. zupełnie w nie preriowym stylu, gorącem, lazurowym niebem i ciepłą barwą drzew. tylko czerwieni polskich klonów brakuje mi tu bardzo… i kasztanów…takich świeżo-wilgotnych wyciąganych z zielonych łupin…
weekend nad Anglin Lake był jak marzenie. upalny, rozzłocony, bezwietrzny i wyciszony.



gdyby ktoś kiedyś zbłądził w te okolice, to bardzo polecam chatkę numer osiem w Land of the Loon Resort :-)
cudo. oddalona od innych domków, z własną ścieżką do jeziora i bobrem, który nas nastraszył pod wieczór, po czym sam uciekł szybko, gdy usłyszał lament Benka.
i gwiazdy. co za gwiazdy! takie, to tylko w góach widywałam. niebo usiane nimi…

a w Waskesiu wczasowiczów zastąpiły jelenie…

i cisza na plaży…

a Anglin Lake jak zwykle ciche i rozmarzone, z zapachem palonego drewna w kominku…



i mój Benek rozmarzony na krótką chwilę przy takim kominku właśnie…
i jak zwykle, smutno, że to już koniec, że trzeba wracać…

a to zdjęcie, choć nieudane, podoba mi się bardzo, bo to czysta radość oczu Benkowych :-)
cudowne zdjecia. podobno, mam alergie na brzoze, ale musze przyznac, ze uwielbiam to drzewo.
Piekne zdjecia!! a ostatnie jak najbardziej udane, piekne :D
p.s. myslalam ze jestes blondynka :)
Ale tam pięknie!
Amelka ma mieć za parę tygodni wyjętą rurkę. Właśnie po 7 miesiącach. Mam nadzieję, że zrobiła co miała zrobić!
Zdróka Wam życzę!
tranikowa: dzieki! tez bardzo lubie brzozy…
Gosia: dziekuje! kiedys bardzo chcialam byc blondynka ;-)
Maja: dziekujemy! a moge Cie spytac, dlaczego wyjmuja Amelce te rurke? tutaj czekaja jak same wypadna, wg lekarza wytrzymuja do roku czasu tylko. no nic, trzymam kciuki, zeby Amelce juz skonczyly sie uszne problemy…
Poprostu cudownie! Ja tez chciałam być blondynka:), choć zawsze można sobie zrobić jasne pasemka, naturalnie mam ciemny bląd – Ty tez? Pozdrawiam jesiennie
Karina: teraz to juz trudno powiedziec jaki jest moj naturalny kolor ;-) zbyt duzo farbowanych siwych na glowie ;-) zanim zaczelam regularnie farbowac, mialam ciemne wlosy, prawie czarne jak sie urodzilam, a pozniej w miare uplywu czasu, coraz jasniejsze…
Cudowne miejsce! Nad bezkresnym błękicie nieba już się u Ciebie zachwycałam, wiec nie będę się powtarzać :) Za to ostatnie zjęcię jest piękne, serio, gdybys nie napisała, że nie wyszło to pomyślałabym że to taki specjalny efekt :)
Super, że pogoda dopisuje, u nas też jest wciąż ładnie, to tak jakby nam nadrabiała kiepskie lato :)
Piekne miejsce i super zdjecia! Ciesze sie ze Wam sie udal wyjazd, chatka bardzo zachecajaco brzmi, moze kiedys… :) U nas tez jeszcze calkiem ladna pogoda, weekend byl bardzo cieply i dzis tez ponad 20 stopni. Ale od jutro ma sie zaczac ochladzac…:( Mam nadzieje ze przynajmniej nie bedzie caly czas lalo i slonce nie zniknie na dlugie tygodnie. Czego i Wam zycze!!
Pozdrawiamy serdecznie :)
ale tam pięknie…a zdjęcie mi się podoba, bo właśnie takie radosne, te wszystkie niby małe chwile szczęścia trzeba łapać…
A ja widze radość w oczach Benka i jego ładnej Mamy:)
Piękne tam. Bardzo lubię takie miejsca , gdzie można się wyciszyć…i zobaczyć bobra :)
I zdrówka dla Benka!
mala mi: bo Saskatchewan to Land of The Living Skies, tak glosza nawet tablice rejestracyjne na autach :-) no wlasnie, ciagle nie moge sie nadziwic rozpieszczajaca nas pogoda, a lato bylo u nas tez calkiem ladne… pewnie zima da nam popalic ;-)
kobieta pracujaca: dziekujemy!
chiara76: mi tez wlasnie dlatego sie spodobalo, choc jestem pewna, ze maz mial zamiar zrobienia super ostrego i lepiej wykadrowanego zdjecia ;-)
Agnieszka: dziekuje pieknie za takie komplementy! na bobry ciagle polujemy i tutaj (podobne w miescie przy rzece mozna nawet zobaczyc), ale niestety wylaza raczej pod wieczor, a wtedy juz Benkowa pora do spania…
tak przyjemnie tu u Ciebie. I spokojnie…sielankę czuć na kilometry :).
My w weekend mamy zamiar szukać polskiej jesieni za miastem.
dobrego dnia:)
Też mnie zauroczyło to jezioro. Czy można w nim się kąpać? I czy “pod Wami” w USA to jest może stan Idaho? Kiedyś przejeżdżałam przez niego, raz nawet zatrzymując się po drodze i bardzo nas zauroczył. Jeszcze nie zrobiliśmy wycieczki do Idaho jako celu, ale zupełnie widzę tę możliwość. Jakoś wydaje mi się, że u Was, na północ może być podobnie. Jeziora, trochę prerii, piękne rzeki – właśnie rzeki i jeziora oraz trochę góry nas tam zauroczyły. Jak można się w jeziorach kąpać, to czułabym się świetnie. Kiedy u Was zaczyna się zima? Taka ze śniegiem i z mrozem? Chyba nie jest tak zimno jak w Edmonton?
Pozdrawiam, Alicja
Gusiook: milo mi :-) sielankowa pogoda juz sie skonczyla, od jutra przymrozki, ale jeszcze wczoraj udalo mi sie pozbierac troche jesiennych lisci, niedlugo juz pewnie calkiem spadna…
Alicja: pod nami bezposrednio Montana i North Dakota. Idaho ma bardzo ladne rejony, przejezdzalismy kiedys z mezem w czasie naszego wielkiego road trip.
no jezior u nas pod dostatkiem, polnoc SK usiana nimi. jeziora sa naprawde czyste i mozna sie w nich kapac.
zima zaczyna sie w listopadzie, snieg lezy zwykle od polowy miesiaca. mysle, ze Edmonton i Saskatoon maja podobny klimat, mozliwe, ze w toonie jest nawet zimniej… najgorszy zwykle jest styczen, co roku zdarza sie fala super mrozow, takich do -50 C nawet…
pozdrawiam
Ach, ach, ach. Zachwyt. I zazdrość. Zdjęcia cudne, a ostatnie w szczególności. Szkoda, że ta kraina tak daleko…
fiona: dziekuje pieknie!