cztery miasta

wszystko przez tranikową. pooglądałam sobie video, które zamieściła i natchnęło mnie to do poszukiwań. w jeden samotny wieczór (bo djmoose na wojażach), przy lampce wina, zapytałam googla o moje miasta. Saskatoon, Hamburg, Kraków, Przemyśl.

oficjalne video z Saskatoona jest takie jak Saskatoon właśnie. muzyka country w tle i … z resztą zobaczcie sami. mnie, Europejczyka, nie porywa, no ale może się czepiam po prostu…

znacznie bardziej spodobał mi się ten krótki filmz toona, który przepięknie oddał atmosferę mroźnych dni, kiedy to nawet dym z komina nie ma siły wspiąć się wysoko w górę…


 

przyszedł czas na Hamburg, oj tutaj polało się trochę rzewnych łez (można zwalić na wino ;-) był czas, kiedy nie wyobrażałam sobie opuszczenia tego miasta… a jednak wyjechałam…

filmów było sporo, nie sposób obejrzeć wszystich, ale ten ujął mnie bardzo, mimo nieadekwatnej ścieżki dźwiękowej (chociaż… bo wszystko, co się wydarzyło później miało duży związek z Kalifornią, ale to juz inna bajka…). poczułam i usłyszałam jeszcze raz Elbe, zobaczyłam Alte Schwede (to ten wielki głaz na plaży) i wróciłam na chwilę pamięcią do w miarę beztroskich czasów, przyjaciół wokół, wypalonych towarzysko papierosów (obawiam się, że tylko “w poprzednim wcieleniu” palacze to zrozumieją…) i wypitych piw…

tu już zdecydowanie się rozkleiłam, a jeszcze Kraków czekał…

ten film bardzo mi przypomniał wypad z siostrą i jej mężem podczas ostatnich wakacji. Kazimierz i kiełbaski z grilla sprzedawane o północy pod Halą Targową… bardzo mi się podoba, że Kraków tutaj taki mało turystyczny, nie ozłocony słońcem, ale pochmurny i szary, jaki z resztą czasami bywał… a propos kiełbasek, są nawet wspomniane na tripadvisor, jako 99 restuarcja z 283 wspomnianych na tym portalu ;-)

Przemyśl. tam się urodziłam, chodziłam do szkoły, poznałam djmoose’a i stamtąd się wyprowadziłam… sentyment mam ogromny, ale moich rodziców tam nie ma, a samo miasto nie wystarczy. potrzeba ludzi, z którymi deptało się ścieżki w tym mieście…

Anyway, przepiękny film Tomka Trojnara. cudo po prostu. najlepszy ze wszystkich tutaj. i ta zapadająca w pamięć, uzależniająca muzyka. spędziliśmy dwa wieczory kiedyś przeszukując internet i próbując znależć jej kompozytora, aż w końcu poddaliśmy się i wysłaliśmy maila do autora filmu.

 

mam nadzieję, że spodobała się Wam ta krótka wycieczka.

21 Responses to “cztery miasta”

  1. Majaon 12 Sep 2011 at 1:25 pm

    Bardzo fajne. To się zrobiło sentymentalnie!
    Ja bym musiała wygooglać Wrocław i ewentualnie Nottingham (byliśmy tam pół roku w czasie studiów). Teraz mieszkamy w malutkiej mieścinie :)

  2. Alicjaon 12 Sep 2011 at 2:17 pm

    Bardzo fajne podsumowanie. Wyczuwam, że za bardzo lubisz Saskatoon. Z jednej strony trochę się dziwię – wygląda na fajne miejsce i na pewno jest w nim wiele plusów, o których łatwo się zapomina na codzień. Te plusy to na przykład przystępne ceny domów. Wydaje mi się też, że miasto przez swoją bezpretensjonalność może przyciągać sympatycznych ludzi, którzy bezpretensjonalność cenią – a to już jest plusem. Oprócz tego, zapewniam Cię, że po mieszkaniu wiele lat w Kalifornii, w której my “wszystko mamy najlepsze”, takie gapienie się na własny pępek jest nudne. Moim zdaniem natura jest tutaj przepiękna, a ludzie są raczej z takim poczuciem, że im się należy.
    Cytat kilka zdań wcześniej pochodzi od znajomych. Kiedy mieszkaliśmy w innym miejscu i wybieraliśmy się w zimie do Kalifornii odwiedzić znajomych, zapytałam co by chcieli z miejsca w którym mieszkaliśmy – co chcieliby, żebyśmy przywieźli. Dostałam odpowiedź : “dzięki, ale właściwie to nic, bo my tu i tak mamy wszystko najlepsze”. Czy myślisz, że mieszkanie w miejscu które przyciąga takie typki jest lepsze niż w Saskatoon? No ale to miało być tylko tak nawiasem.
    Wydaje mi się, że miejsca stają się tym dla nas co sami wnosimy. Nasze uczucia zależne są od naszych sukcesów i niepowodzeń. Ja mam kilka miejsc, które są niby obiektywnie świetne, ale przeżyłam w nich trochę smutków i zupełnie nie mogę spojrzeć na nie obojętnie ani widzieć je ciepło.
    A do Krakowa do zawsze będę miała ogromny sentyment, mieszałam tam i Kraków uwielbiam.

    Pozdrawiam,
    Alicja

  3. Alicjaon 12 Sep 2011 at 2:18 pm

    Miało być – NIE za bardzo lubisz Saskatoon.

    Alicja

  4. Gosiaon 12 Sep 2011 at 10:07 pm

    Piekne te filmiki!
    W kazdym miejscu chcialoby sie byc :)

  5. angelaon 12 Sep 2011 at 11:34 pm

    Fajnie tak powspominać:)super te filmiki i fajne refleksje:)

  6. atsanikon 13 Sep 2011 at 9:39 am

    Maja: kto wie, moze i w Waszej miescinie mieszka jakis amator krecenia filmow!

    Alicja: latwo sie dziwic, jak sie tu nigdy nie bylo ;-) powiadasz, przystepne ceny domow, pewnie, to nie Vancouver, ale za “przystepny” dom (1500 sq ft, w miare rozsadna dzielnica, nie taka nowa, hype) trzeba zaplacic min 350 do 450 tys dol…
    a poza tym, nie zrozumialas mnie. przeciez nigdzie nie napisalam, ze Kalifornia jestlepsza. wspomnialam Kalifornie z zupelnie innych powodow. ja mam po prostu do toona ambiwalentny stosunek, love and hate. jest wiele rzeczy, za ktore cenie to miasto, ale jest tez wiele aspektow zycia, z ktorymi jest mi sie ciezko pogodzic. ale to temat na osobny post…

    Gosia: tez mi sie podobaja, podziwiam ludzi, ktorzy potrafia takie cudenka zlozyc do kupy.

    Angela: no to sobie zobaczylas toona :-) mam nadzieje, ze Cie nie zraza moje czasami negatywne komentarze… toon da sie lubic, ba, mysle, ze kazde miejsce mozna polubic, gdy ma sie oddanych przyjaciol wokol!

  7. mala mion 13 Sep 2011 at 1:29 pm

    trochę tych miejsc było, ale nie byłaś w nich sama, a to najważniejsze :)
    Dla nas jest tylko jedno miasto, ale najpierw byl zachod teraz wschod, czyli tak jakby nowe miejsce :)

  8. Karinaon 14 Sep 2011 at 7:22 am

    Miasta niemieckie mają coś w sobie i nie dziwię Ci się z Hamburgiem! ja byłam tylko miesiąc w Niemczech podczas studiów i gdybym mogła to bym tam wyjechała, nawet na stałe:)!
    Pierwszy filmik całkiem ładnie pokazuje Twoje miasto – miasto mostów? – jak Wrocław:),(ja tam lubię prawie każdą muzykę, no może poza polskim disco-polo haha:) i coś by się jeszcze pewnie znalazło…). A “love and hate” to ja mam do Irlandii, ale puki co to na razie jeszcze tu jesteśmy.
    Najważniejsze i tak jest to, żeby w różnych miejscach w życiu nie być samemu! Pozdrawiam!

  9. atsanikon 14 Sep 2011 at 12:46 pm

    mala mi: to prawda!

    Karina: tez kiedys myslalam, ze zostaniemy w Hamburgu na stale…Hamburg, my love, ale nie znalam niemieckiego na tyle dobrze, by sie swobodnie porozumiec, a to utrudnialo codzienne zycie… ciesze sie, ze Ci sie podoba film z toona ;-) troche podkoloryzowali tutejsze zycie, ale to pewnie cecha wspolna wszystkich oficjalnych filmow reklamujacych miasta ;-) pozdrawiam!

  10. Alicjaon 14 Sep 2011 at 5:24 pm

    Test

  11. atsanikon 15 Sep 2011 at 9:17 am

    hm, co tam testujesz Alicja? ;-)

  12. Alicjaon 15 Sep 2011 at 3:12 pm

    wpisałam komentarz, ale zginął, stąd test.
    Pozdrawiam, Alicja

  13. atsanikon 15 Sep 2011 at 3:42 pm

    ciekawe… w spamie go nie ma, ani w poczekalni… moze jakis komputerowy glitch? mozliwe tez serwer, na ktorym mam bloga, mogl na chwile przestac dzialac…

  14. Karinaon 15 Sep 2011 at 4:29 pm

    Ja kiedyś dobra byłam z niemieckiego i maturę pisałam i na studiach zajęcia…, teraz dużo się zapomniało, bo trzeba było przestawić się na angielski, który aktualnie bardziej przypadł mi do gustu:-).

  15. Alicjaon 15 Sep 2011 at 6:10 pm

    Co chciałam napisać to to, że Kalifornię podałam jako przypadek niezależny od tego, że Ty o niej wspomniałaś. Ja tu po prostu mieszkam i wiesz co, też mam love-hate relationship z Kalifornią. Od lat interesują mnie miejsca, które wydają się być bardziej takie introspektywne jak np. Saskatoon czy np. Helena w stanie Montana. Nie takie na pokaz, a takie bardziej – dla ludzi. I wydaje mi się, że każde miejsce ma swój wygląd z co najmniej 2 stron – z tej wewnętrznej i z zewnątrz. Ty jesteś wewnątrz Saskatoon i masz jeden wizerunek, a ja z zewnątrz (faktycznie nigdy tam nie byłam) – i muszą się różnić. To samo jest jednak z każdym innym miejscem, łącznie z Kalifornią. Są plusy i minusy dla każdego miejsca.
    Jeżeli myślisz, że czegoś Ci brakuje w SK, to zawsze można spróbować nowej przygody gdzieś tam indziej. Jak nie teraz, to można ją planować na przyszłość. Z własnego doświadczenia jednak wiem, że miejsce ma największe znaczenie przez wzgląd na ludzi jakich w nim mamy.
    Pozdrawiam,
    Alicja

  16. tranikowaon 16 Sep 2011 at 1:31 pm

    bardzo ciekawe, dzieki. twoje miasto wydaje mi sie bardzo amerykanskie. nie wiem dlaczego piszesz, ze europejczyka nie porywa. moim zdaniem czuc swobode i wolnosc ;)

  17. olainphillyon 17 Sep 2011 at 8:54 pm

    Interesujace te filmiki, muzyka cudna. Dziekuje za piekna wycieczke po miastach, w ktorych mieszkalas. Och te wspomnienia. Ciekawe jak przedstawione sa moje miasta, trzeba bedzie kiedys poszukac w necie. A gdzie teraz Twoja mama mieszka?

  18. atsanikon 17 Sep 2011 at 9:14 pm

    Karina: ale pewnie, gdybys musiala mowic po niemiecku, to bys sie przestawila. ja i maz uczylismy sie niemieckiego w liceum, gdy siedem lat po maturze wyjechalismy do Hamburga, sami dziwilismy sie jak nagle niemiecki do nas wrocil…

    Alicja: moze i sprobuje nowej przygody, wszystko zalezy od tego, gdzie znajde nastepna prace…

    tranikowa: chyba rzeczywiscie jest troche amerykanskie, z takiej farmerskiej ameryki ;-) z tym porywaniem europejczyka, to mialam na mysli, brak historii dluzszej niz stuletnia (pomijam tu oczywiscie historie rdzennej ludnosci, ale to jednak zupelnie inna kultura)

    Ola: bardzo mi milo, ze Ci sie spodobaly. moja mama od czternastu lat mieszka w Krakowie, przeprowadzila sie tam jeszcze jak zyl moj tato, bo wtedy ja i siostra tam mieszkalysmy. moja siostra z rodzina nadal mieszka w Krakowie, wiec moze dlatego Krakow ma szczegolne miejsce w moim sercu… no i tam jest pochowany moj tato…

  19. Karinaon 18 Sep 2011 at 4:48 pm

    Masz racje Atsanik, tym bardziej, ze z tym jezykiem mialo sie juz cos do czynienia, z kolei moj Maz jakos woli angielski, moglby sie uczyc francuskiego, a niemiecki pomimo lekcji w liceum srednio mu “wchodzi do glowy”. A i lubie jeszcze kraje germanskie za ich czystosc, lad i porzadek, w koncu Wroclaw kiedys tez byl niemiecki.
    Myslalam, ze z tym porywem europejczyka chodzilo Ci o muzyke – haha:), a to o historie, cos zle zrozumialam:). Mi tez sie historia Irlandii nie podoba, bo jest taka troche “village” a ja wole miasta do zycia, a wies na odpoczynek (ale na razie jest jak jest…) Pozdrawiam!

  20. Alicjaon 18 Sep 2011 at 7:43 pm

    Poważnie, zawsze jest lepiej tam gdzie nas nie ma. Mnie teraz zaczyna nosić jakieś bardziej spokojne miejsce, takie mniej na zewnątrz, a bardziej dla siebie, takie bezpretensjonalne. Nie wiem czy dobrze to tłumaczę, ale teoretycznie to taki Saskatoon bardzo mi pasuje. Albo Charleston w Płd. Karolinie albo Savannah. Miejsce spokojne, bez tutejszego rozmachu i tłumów. Trochę mam dosyć tych 6-7 milionów ludzi, którzy mnie otaczają w Bay Area.:)
    Następna praca to może być gdziekolwiek – może w Australii, Nowej Zelandii a może w Francji?:)

    Pozdrowienia,
    Alicja

  21. atsanikon 21 Sep 2011 at 1:54 pm

    Karina: o muzyke rowniez ;-)

    Alicja: rozwazam i taka mozliwosc, ze dla mnie po prostu grass is always greener… tam gdzie mnie nie ma ;-)
    generalnie rozumiem o co ci chodzi. ja po prostu wole duze miasta. Bay Area kocham ze wzgledu na wspomnienia i ludzi, ktorzy tam kiedys mieszkali, ale sama mieszkac tam bym nie chciala.

Trackback URI | Comments RSS

Leave a Reply





About



Search






Blog design by Splendid Sparrow and atsanik