Jul 29 2010
już za parę dni, za dni parę
6.15 rano. komórka djmoosa uparcie przypomina, że już pora zwlec się z łóżka. wstaję, podchodzę do okna, przeciągam szybę na bok, zamykam oczy i wciągam powietrze. pachnie latem, powoli rozgrzewającą się ziemią i trawą zmoczoną rosą. pachnie wakacyjną przygodą. naszą przygodą! bo już niedługo ruszamy na wyprawę. zza ocean. w naszą sentymentalną podróż w przeszłość, którą upływający czas oczyścił ze złych wspomnień, w krainę dziecięcych radości i nastoletnich marzeń.
ale zanim rozkleję się na dobre i zacznę cytować Pana Tadeusza, zapodam Wam parę zdjęć z ostatniego, nareszcie suchego weekendu, który okazał się jednym z lepszych jakie tutaj przeżyłam. był spacer nad rzeką, chlapanie w wodzie w pobliskim spray parku, wycieczka nad jezioro, grillowe spotkanie z przyjaciółmi i przede wszystkim słońce i myśl, że już niedługo spotkamy ważnych dla nas ludzi i odwiedzimy miejsca, których nie widzieliśmy przez parę ładnych lat.
myśli o Polsce powracają jak bumerang. już przestałam próbować robić coś sensownego w pracy, bo i tak po dziesięciu minutach, z zeberki robi się smok wawelski tudzież kot mojej siostry, którego jeszcze nie miałam okazji poznać. tęsknota, którą tłumiłam, powróciła ze zdwojoną siłą. zastanawiam się jak bardzo zmieniły się dzieci mojej siostry (toż to już nastolatki!), jak bardzo postarzeliśmy się my wszyscy… jak bardzo zmienił się Kraków… czy w parku Jordana można ciągle popływać łódką? czy w Czarodzieju sprzedają nadal te pyszne kremówki i koktajle? jak smakują teraz krakowskie obwarzanki (a może ich już nie ma?)?
to już niedługo. trudno uwierzyć, że od mojego ostatniego pobytu minęły trzy lata. mam nadzieję, że będzie przynajmniej tak dobrze jak wtedy, choć wtedy byłam sama i tęskniłam okrutnie za pozostawionym w domu djmoosem.
odgrzebałam dzisiaj te trzy zdjęcia. i jeszcze bardziej mi tęskno. ale tak przyjemnie tęskno, jeśli się tak mogę wyrazić, tak nadziejnie tęskno (językoznawców i polonistów proszę o wyrozumiałość ;-)

“Tatko, toż to mućka Kargulowa!”

ja i siostra chyba ze 33 lata temu? nad polskim morzem. OMG ale ze mnie stara krowa, ale nie Kargulowa ;-)

nie nie, na tak zwany łeb mi jeszcze nie padło, ale blisko jestem, he he. powspominałam sobie tylko. teraz nic tylko usiąść i obejrzeć Samych swoich, Alternatywy 4 (no dobra, przyznam się, właśnie skończyliśmy oglądać), Pana Samochodzika, Wojnę domową i Czterdziestolatka (jak ulał, pięć lat jeszcze i będzie jak znalazł), a w przerwie zapuścić sobie polską muzykę z tego postu i będę gotowa :-)
a co tam, jak już wspominkowo, to jeszcze ta piosenka na koniec.
do usłyszenia z kraju :-)
Zyczę bardzo udanego pobytu w Polsce i mało stresu podczas podroży!!! My jakis czas temu wrócilismy z rodzinnych stron – upaly mielismy przez cale 10 dni i duzo komarów bylo wieczorami, jak dla mnie 35C to troche za duzo….
A kolejki do basenu w Krakowie byly ogromne!!, niestety Czarodzieja nie znam….:(, obwazanki jeszcze sa:). Zdjecia super – pieknie u Was latem. Pozdrawiam
Karina: dziekuje! 35 C to rzeczywiscie sporo. wolalabym tak do 30 C ;-) byleby nie padalo, bo mam juz dosyc deszczu po tutejszym mokrym lecie. fajnie, ze obwarzanki sa :-) pozdrawiam rowniez!
Widac, ze bardzo Ci juz teskno za Krakowem. Czy Twoj maz tez pochodzi z Krakowa?
Hej! To ja ci zycze wspanialego wyjazdu. Niech te nadziejne tesknoty wypelnia sie i wroc z tysiacem cudownych wspomnien :)
Szczesliwej drogi :)
Ania: oj teskno! ja i moj maz pochodzimy z Przemysla. Moi rodzice przeprowadzili sie do Krakowa kiedy ja bylam tam studentka, a siostra jeszcze wczesniej. Do Przemysla tez sie wybieramy.
G: dziekuje!
udanego pobytu w Polsce;)
Życzę udanych wakacji! Wielu miłych chwil i przyjemnego powrotu do dzieciństwa :-) To musi być dla was naprawdę ważne wydarzenie. Szczęśliwej drogi!!
Wkrecilam Cie do zabawy.
Szczegoly u mnie http://norrnorr.wordpress.com/
:))