w domu

wróciłam. po mojej ostatniej wyprawie do Madison i Chicago, dziesięć dni później znów byłam w drodze. i znów w okolicach Chicago. wrażenia później. teraz tylko obwieszczam, że jestem, bo mi tu już blog mchem zarasta, hehe.

a na razie bardzo letnia piosenka, którą przez przypadek znalazłam w necie. takie małe cudo, w sam raz na letni romantyczny wieczór. pani nazywa się Rosi Golan, a tutaj śpiewa w duecie z William Fitzsimmons. kocham amerykańską scenę muzyczną, bo pełno tu takich małych perełek.

trzymajcie się!

 

 

7 Responses to “w domu”

  1. evekon 12 Jul 2010 at 6:03 pm

    czekam na relację! a foty znów będą??!! ;O)

  2. resvariaon 12 Jul 2010 at 10:11 pm

    No co ty. Jesli Tobie mchem zarasta to moj jest juz dinozaurem, albo skamieniala rybka:)
    Jutro odlatuje moja mama, moze potem cos napisze, poki co nie mialem weny. Jakos tak wole spedzac wieczory gadajac z mama.

  3. atsanikon 12 Jul 2010 at 11:26 pm

    evek: beda, beda :-)

    resvaria: lato nie sprzyja blogowaniu ;-) doskonale rozumiem. u mnie dochodza jeszcze te nieszczesne pracowe wyjazdy i przygotowania do nich, i stad taka cisza. przyjda dluzsze wieczory, to i czas na blogowanie sie wydluzy ;-)

  4. maya.don 13 Jul 2010 at 8:23 am

    Bardzo przyjemne, rzeczywiście! Ja z muzyką jakoś ostatnio do tyłu… Hitami są m.in. Twinkle twinkle little star i Baa baa black sheep w wykonaniu Ami :)

  5. atsanikon 13 Jul 2010 at 8:41 am

    maya: my generalnie tez ;-) niestety… ciesze sie, ze Ci sie spodobala :-)

  6. mala mion 13 Jul 2010 at 11:04 am

    Dobrze ze juz w domu, najlepszego!

  7. atsanikon 13 Jul 2010 at 12:01 pm

    mala mi: tez sie ciesze :-) a za trzy tygodnie wakacje!

Trackback URI | Comments RSS

Leave a Reply





About



Search






Blog design by Splendid Sparrow and atsanik