on the road – Madison

do Madison w stanie Wisconsin przywiodła mnie konferencja dla fanatyków zeberek, to znaczy rybek nazywanych po angielsku zebrafish. zebrafish to bardzo użyteczny modelowy organizm w badaniach nad rozwojem embrionalnym kręgowców. jeśli ktoś chciałby sobie zobaczyć jak szybko taka rybka sie rozwija, i generalnie podpatrzeć jak z niczego robi się coś, to polecam zajrzeć tutaj. a poniżej logo konferencji z głównym bohaterem tego wydarzenia.

no ale miało być o Madison.

myślałam sobie, ot, małe miasto na amerykańskim midweście, no i bardzo przyjemnie się rozczarowałam. Madison pod względem ilości mieszkańców podobne jest do toona, ale na tym podobieństwa się niestety kończą. Madison ma wszystko to (no może poza górami) za czym tesknię, wszystko to, o czym czasami zapominam na kanadyjskiej prerii, i oczym boleśnie sobie przypominam, gdy zmieniam toon na takie miejsce jak Madison właśnie.

a Madison to woda,

to wilgotna i pachnąca morzem bryza od jeziora,

to historia trochę dłuższa niz stuletnia, czająca się na każdym kroku,

to ludzie, których widać rówież i wieczorem,

to State Street, po której można by się włoczyć godzinami, i która trochę przypomina hippisowskie Telegraph Avenue w Berkeley (jak dotąd, moja ulubiona ulica na tym kontynencie)

to cinnamon-pecan roll zakupiona na farmers market, której smak pamiętam do dzisiaj,

to wspomnienie zwariowanych lat studenckich, bo studentów tu widać na każdym kroku, a już szczególnie nad jeziorem Mendota

to gorące, wilgotne lato…

a poniżej parę zdjęć. Madison pożegnałam w ostatnią niedzielę, kiedy to ruszyłam na spotkanie z evek i szaleństwa z hulającymi elektronami, tudzież tornadami, ale o tym następnym razem.

11 Responses to “on the road – Madison”

  1. AnetaCuseon 24 Jun 2010 at 11:17 am

    Haha, konferencja dla fanatyków “zeberek” a nie “żeberek” jak mi się za pierwszym razem przeczytało :D. Bardzo fajny opis, oddaje klimat.

  2. hjustonon 24 Jun 2010 at 12:08 pm

    to logo wyglada jak lego jakiejs restauracji

  3. aniaon 24 Jun 2010 at 12:12 pm

    Bylam kiedys w Madison jedno popoludnie i jezdzilam rowerem po centrum. Bardzo fajne miasto, takie z dusza, mialam wrazenie.

  4. kobieta pracujacaon 24 Jun 2010 at 4:50 pm

    bardzo zachecajacy opis i zdjecia, moze kiedys nam sie tam uda dotrzec. na razie musimy sie zadowolic tutejszym jeziorem… ;)

  5. evekon 24 Jun 2010 at 10:41 pm

    no Kanada powinna zdecydowanie częściej i liczniej zaglądać w okolice Szikagowa!!! ;O)

  6. chiara76on 25 Jun 2010 at 5:49 am

    zastanawiałam się, co tak zamilkłaś i widzę powód;)
    Pozdrawiam.

  7. mala mion 25 Jun 2010 at 4:26 pm

    tez lubie takie miasteczka z historia, studentami rzeka czy jeziorem ot po prostu zyciem i jak na zlosc zwykle obieram sobie do mieszkania miejsca z ktorych ciagle mam ochote wyjechac:( ale widac to juz tak jest ze zwykle tesknimy do czegos co jest dalej…
    Ciesze sie ze jestes juz w domu i po wysciskaniu Benka czekam na kolejna relacje :)

  8. Karinaon 26 Jun 2010 at 12:58 pm

    Piekne zdjecia i napewno ciekawa wyprawa! Pozdrawiam

  9. mala mion 26 Jun 2010 at 4:33 pm

    A wlasnie znalazlam chwilke na poczytanie o zeberkach i naprawde jestem pod wielkim wrazeniem i pewnie gdybym miala taka mozliwosc tez bylabym fanem zeberki :)

  10. atsanikon 29 Jun 2010 at 8:58 am

    Aneta: moze i fanatycy żeberek tez tam byli ;-) dzieki!

    hjuston: troche tak, choc jesli ktos wybral zeberke na logo, to niezbyt dobry pomysl, bo to malizna jest ;-)

    Ania: zdecydowanie z dusza, i tego wlasnie brakuje mi w tooonie…

    kobieta p: Wasze jezioro tez niczego sobie ;-)

    evek: zgadzam sie w 100%. ale tez szikago mogloby czasem zagladnac na prerie ;-)

    chiara76: no troche zamilklam, bo spraw kupe na glowie… a kolejny wyjazd juz prawie za tydzien :-( pozdrawiam rowniez!

    mala mi: a gdzie chcielibyscie docelowo? mi generalnie Kanada odpowiada, ale przydaloby sie jakies wieksze miasto w poblizu… Benek juz wysciskany :-) a zeberka (mam nadzieje, ze to prawidlowa polska nazwa, bo ja znam tylko te angielska) to rzeczywiscie niesamowite stworzenie. dzieki temu, ze przezroczyste w okresie embrionalnym i larwalnym latwo mozna podgladac jej rozwoj.

    Karina: dzieki!

  11. atsanik » powyjazdowe impresjeon 13 Jul 2010 at 9:34 pm

    [...] zeberkowaniu w Madison, udałam się na spotkanie na szczycie z blogową evek. szkoda, że evek była uziemiona, bo byśmy [...]

Trackback URI | Comments RSS

Leave a Reply





About



Search






Blog design by Splendid Sparrow and atsanik