I left a little town, a little south of Hudson Bay,
I couldn’t find a thing, to make a rounder want to stay.
I fought the wind across the barren waste and the crystal dunes,
Going for to marry, the girl in Saskatoon
tytuł dzisiejszego posta to tytuł jednej z mało znanych piosenek Johnny Casha. tak, tak, tego Casha właśnie. co łączy legendarnego piosenkarza z moją prowincją? otóż okazuje się, że całkiem wiele.
Johnny Cash i jego żona June kilkakrotnie odwiedzili małe miasteczko na północy prowincji, La Ronge. podobno obydwoje byli zamiłowanymi wędkarzami. O La Ronge napiszę kiedyś więcej, bo to ostatnia większa osada na północy prowincji, dalej już tylko lasy, jeziora i żwirowe drogi. niedaleko La Ronge, w małej osadzie Stanley Mission, zamieszkałej głównie przez rdzennych mieszkańców, znajduje się najstarsza budowla w Saskatchewan, wzniesiony pomiędzy 1854 a 1860 rokiem, anglikański kościół Świętej Trójcy. wybraliśmy się kiedyś, ja, djmoose i żądny przygód kolega z Niemiec na podbój dzikiej północy (jak nam się wtedy zdawało, hehe). w drogę wyruszyliśmy w dzień Bożego Narodzenia a za środek transportu posłużyło nam wtedy jedno z najmniejszych aut Ameryki Północnej (czytaj: Geo Metro). to była przygoda. zima, puste drogi i my.
ale ja nie o tym dzisiaj chciałam pisać.
Johnny Cash zaśpiewał utwór “Girl in Saskatoon” w 1961 roku, w obecności 1500 fanów zgromadzonych w Saskatoon arena, specjalnie dla tej jednej jedynej dziewczyny z Saskatoon, wybranej wcześnie w lokalnym konkursie piękności. dziewczyną tą była świeżo upieczona pielęgniarka o imieniu Alexandra. to musiał być dla niej naprawdę udany rok, ukończone studia pielęgniarskie, przeprowadzka do Saskatoon, nowa praca w miejskim szpitalu, wygrany konkurs piękności i śpiewający tylko dla niej Johnny Cash… niestety następny rok okazał się dla niej tragiczny. 18 maja 1962 roku, około ósmej wieczorem, Alexandra wyszła z domu i już nigdy do niego nie wróciła. dwa tygodnie później jej zmasakrowane ciało znaleziono nad rzeką. do dzisiaj nikt dokładnie nie wie, co tak naprawdę zdarzyło się tego majowego wieczoru. nigdy też nie znaleziono i nie ukarano sprawcy tej zbrodni.
podobno po śmierci Alexandry, Johnny Cash już nigdy nie wykonał utworu “Girl in Saskatoon” podczas koncertu.
a oto ten utwór, kto teraz śpiewa tak jak Johnny… I’m freezing but I’m burning for the girl in Saskatoon…
http://www.youtube.com/watch?v=_7-PM_4aeE4&feature=related
Z ta piosenka z Saskatoon skojazyla mi sie zaraz ta do ktorej daje linka:)- jeden z wiekszych hitow w Irlandii:), a wypadek rzeczywiscie bardzo smutny….:( – piekne dziewczyny łatwego życia nie maja niestety:(.
Karina: dzieki za linka. bardzo lubie takie irlandzkie klimaty. przeczytalam jakis czas o temu historii tej pielegniarki i jakos mi spokoju nie daje, tym bardziej, ze historia ostatnio ozyla za sprawa siostrzenic tej dziewczyny, w miescie pojawily sie nawet billborady z jej podobizna i numerem telefonu z prosba o informacje na temat tego morderstwa. a tak poza tym to po prostu mam sentyment do Johnny Casha ;-)
Taki melancholijny ten post. Szkoda, ze final historii z piosenka taki tragiczny.
ania: tak mi jakos melancholijnie ostatnio ;-) no szkoda :-( rodzina sie ciagle nie poddaje, historia znow wyplynela na swiatlo dzienne ze wzgledu na nowe metody, ktore kiedys nie byly dostepne, jak na przyklad badanie DNA. jestem ciekawa, czy w koncu zidentyfikuja sprawce, mozliwe, ze ten ktos juz nie zyje, to bylo w koncu ponad pol wieku temu…
Ciekawa ta historia. Ja bardzo lubię Casha, to jeden z tych wielkich muzyków amerykańskich, którzy wywarli bardzo znaczący wpływ na całą muzyczną scenę w Ameryce Północnej i Europie. Wstyd przyznać, ale nie mam żadnej jego płyty, choć od dłuższego czasu się przymierzam…. A to jedna z moich najulubieńszych jego piosenek, nucę ją sobie często już ponad dwadzieścia kilka lat…
http://www.youtube.com/watch?v=N5Ts4M3irWM
A to druga…
http://www.youtube.com/watch?v=0lhf9U5Wf3Q
Chyba kiedyś popełnię jakiś wpis o Cashu, bo jest o wiele ważniejszą postacią w świadomości kulturowej Amerykanów i Kanadyjczyków niż się na pozór wydaje. Kiedy zmarł tuż po naszym przylocie do Kanady w prasie i telewizji, zarówno amerykańskiej jak i kanadyjskiej przez kilka dobrych tygodni panowała żałoba i napisano setki wspomnień i artykułów na jego temat. W wielu pojawiał się ten sam motyw: to właśnie Cash był jednym z wcieleń północno amerykańskiej duszy i kultury. No i mieli rację. A życie miał bardzo ciekawe, choć niełatwe…
Wracając do sprawy dziewczyny z Toona. Jeśli to kogoś interesuje to jest specjalna strona na temat całej historii w CBC:
http://www.cbc.ca/fifth/main_beautyqueen.html
zatrzymało mi w moderacji komentarz:)
O tej pieknej, tragicznie zmarlej dziewczynie slyszalam, bo jak ze by nie w tym miescie? O piosence Casha tez, ale nie wiedzialam, ze on spiewal ja dla niej.
Swoja droga, jak dziwnie ukladaja sie ludzkie drogi… Szczescie i tragedia tak obok siebie…
Ciekawe, czy kiedykolwiek uda sie wyjasnic zagadke tego morderstwa, choc rzeczywiscie, bardzo prawdopodobne jest, ze morderca juz przed innym sadem odpowiada…
Pozdrawiam :)
G.
resvaria: tez lubie Casha, Walk the Line and Ring of Fire to moje ulubione utwory. jego muzyka wywarla ogromny wplyw na wielu amerykanskich wykonawcow. kumpel z Oakland opowiadal mi kiedys o koncercie Lucero na ktorym byl i ktory odbyl sie w dniu smierci Casha. Po koncercie, o 2 w nocy, gdy juz zamknieto klub, wokalista zespolu odspiewal na ulicy pare utworow Casha. to musiala byc noc.
a co do dziewczyny z Toona to jej rodzina stworzyla strone internetowa na jej temat:
http://www.alexandrawiwcharuk.net/
G: ja o tej historii dowiedzialam sie troche “od tylu”, to znaczy najpierw znalazlam piosenke Casha na you tube a tam w komentarzach ktos wspomnial o tym morderstwie. tragiczna historia, poczytalam troche w internecie i duzo w niej niewiadomych, dziwnych wydarzen i oskarzen pod adresem policji. moze kiedys dojda do tego, kto byl sprawca… Pozdrawiam rowniez!
Tak, Cash to legenda i jeden z tych wykonawcow, ktorzy zawsze pozostana zywi i kolejne pokolenia tez beda sluchac jego muzyki.
Ja, jakis czas temu mialam okazje byc na koncercie Joha Fogerty, swietnego gitarzysty i solisty Creedence Clearwater Revival, tego ktory spiewal “Bad moon rising”, “Hvae yopu ever seen the rain”, “Down on the corner”, “Midnight special”. Co zabawne, moj 18-letni syn, gdy uslyszal ze wybieramy sia na ten koncert od razu poprosil, by go wziac. Czym zaskoczyl nas niezwyle, jako ze mlodziez w tym wieku za czorta nie chce nigdzie z rodzicami sie pokazac, bo to cholerny obciach. Od lat juz nasi synowie z nami nigdzie nie bywali – jestem wiec bardzo wdzieczna Fogertemu, za to, ze znow zrobilismy cos as a family, jak za dawnych lat :D
A swoja droga, gdy dawno, dawno temu :D bawilam sie przy jego muzyce na dyskotekach, w zyciu do glowy mi nie przyszlo, ze kiedys bede sluchac go na zywo, na drugim koncu swiata i to w towarzystwie moich dorastajacych synow! :D
Ale najwspanialszym wspolczesnym piosenkarzem jest dla mnie spiewajacy poeta Leonard Cohen. I jestem szczesliwa, ze w ubieglym roku moglam byc na jego koncercie :) Wspaniale przezycie :)
Uff, rozpisalam sie, przepraszam :)
A wracajac do Alexandry, to wlasnie pozyczylam ksiazke niej zatytulowana wlasnie “Girl in Saskatoon”, a napisana przez Sharon Butala, ktora znala ja z czasow szkolnych. Bede miala co czytac w najblizszym czasie.
Atsanik, jak tam zdrowie synka i reszty rodziny?
Pozdrawiam :)
G: CCR i Cohen to klasyka, znam i lubie. posluchanie na zywo ulubionego zespolu czy wykonawcy to niesamowite przezycie.
mowisz, ze pokazywanie sie z rodzicami to obciach, tego sie obawialam ;-) nasz Benek teraz to tylko mama i tata, ale pewnie za jakis czas bedzie tak samo jak u Ciebie ;-)
daj znac jak Ci sie podobala ksiazka!
a co do zdrowia, to niestety Benek znow chory i na antybiotyku :-( marnie wyglada, leje mu sie z oczu i z nosa, i przez to nie spi po nocach, a my razem z nim… kupilismy dzisiaj nawilzacz powietrza do jego pokoju, mam nadzieje, ze troche pomoze… ech byle do wiosny…
pozdrawiam rowniez :-)
Ja tez bardzo lubie Cohena:)
Atsanik czy mogłagyś podac linka z jakimś fajnym radiem z Kanady? Bo moja znajoma nakreciła mnie na sluchanie radia wlasnie z Kanady, slucham chum i chym fm, ale sa średnie……szukam czegos innego:). Byłabym wdzięczna. Pozdrawiam cieplo!
ale okropna historia, aż mnie ciarki przeszły;(
Karina: za bardzo nie pomoge, bo ja osobiscie slucham tylko radia CBC (1 i 2). reszta jest jak dla mnie zbyt komercyjna i zwykle puszczaja tylko wspolczesny pop, jak dla mnie ciezki do przelkniecia. w Polsce sluchalam tylko Trojki i sporadycznie radia Zet, i CBC jest wlasnie w tym stylu… sprobuj, moze Ci sie spodoba…
chiara76: mnie tez przeszly jak pierwszy raz czytalam o niej. na blogu i tak nie zamiescilam innych drastycznych szczegolow, bardzo przykra historia… ale tamte lata (szesdziesiate) w toonie byly dziwne, dzialaly tu rozne mafie, rdzenni mieszkancy byli dyskryminowani i szykanowani, rowniez przez policje.
Dzieki, zobacze CBC, ja tez wole spokojniesze klimaty, dlatego chum i chym fm nie za bardzo mi odpowiadaja…., a Trójke i Jedynke warszawska również słucham:). Pozdrawiam
Smutna historia. Ale piosenka naprawdę ładna. Muszę przyznać, że znając jej historię słucha się jej całkiem inaczej (bo słyszałam ją już wcześniej). Jednak wiedza wiele zmienia.
Pozdrawiam gorąco!
Bosastopka: to prawda, bo sama piosenka w sumie wesola… pozdrawiam rowniez!
Co do radia z Kanady to może Jazz FM z Toronto?
http://www.jazz.fm/
W aucie zawsze słucham Q107, czyli Classic Rock, też z Toronto. Tyle, że to stacja muzyczna:
http://www.q107.com/
A do śniadania CBC Radio One.
CBC jest fajne, ale niektóre programy mają trochę nudne a niektóre makabrycznie tendencyjnie poprawne politycznie, co mnie osobiście dosyć drażni, bo od nadawcy publicznego oczekuję neutralności politycznej. Za to zdecydowanie polecam zabawne, a czasem poważne historie Stuarta McLean’a, czyli The Vinyl Cafe, to taka Kanada w pigułce:
http://www.cbc.ca/vinylcafe/listen.php?vLocale=podcast
resvaria: mialam nadzieje wlasnie, ze cos dorzucisz z Toronto :-)
Dzieki za linki, napewno bede podluchiwac w wolnym czasie. W Irlandii słucham Radio One, ale tylko w kuchni, a z komputera wole cos innego:). Pozdrawiam
Karina: milego sluchania!
Dzieki:), wczoraj sluchalam Classic Rock i mi sie podoba! A dzis oglądalismy film oto link:
http://www.youtube.com/watch?v=JwnJhuWWxvQ&feature=related
calkiem fajny, z 2007 roku – widzieliscie moze?
Karina: fajnie, ze sie podoba! sama sprobuje jutro :-) a filmu nie widzialam. popatrze, moze maja w tutejszej bibliotece. z Templariuszami to mi sie nieodlacznie kojarzy Pan Samochodzik ;-)
No tak tez znalem Girl in Saskatoon :)