Jan 12 2010
pogadzinowa reaktywacja
atsanik? obecna!
witajcie moi drodzy. długo mnie tu nie było, bo pozbywałam się gadziny. uparta była zaraza, nie dała się dwóm antybiotykom, ale jak się miała dać skoro ona wirusowa podobno była… ech lekarze… no dobra, czas przestać marudzić, bo dzisiaj, po raz pierwszy od trzech tygodni, przestało mnie boleć gardło. uff, co za ulga.
niestety gadzina dopadła nie tylko mnie, ale również djmoosa, więc święta minęły nam w zupełnie nieświątecznym stylu. całe szczęście Benek nie dał się zarazie, więc jakoś przebrnęliśmy przez tę chorobę, bo jakby jeszcze nam chorym przyszło się zająć chorym maluchem, to nie wiem jak dalibyśmy sobie radę. w te święta szczególnie zatęskniłam za bliską rodziną i dobrymi znajomymi w pobliżu, którym można by tak na przykład podrzucić Benka, żeby móc choć na chwilę samemu pochorować na kanapie. ach jo…
a co na preriach zapytacie? otóż odwilż proszę ja was. dzisiaj mieliśmy +3 st. C, tak, tak, ten plus to na pewno ma tam być. może w końcu El Nino sobie o nas przypomniał? normalnie, marudziłabym na lewo i prawo, że to już koniec zimy (a ja zimę lubię), że śnieg topnieje, że za ciepło, ale te ostatnie mrozy dały mi tak w kość, że tym razem naprawdę się cieszę. szczególnie, że przy takiej temperaturze Benek nie przypomina przybysza z Matplanety ( a raczej przypomina, tylko mniej) i wyjście z domu nie jest aż tak awanturnicze jak to zwykle przy mrozach bywało.
a oto Sigma z autem do prądu w tle (dla podniesienia efektu temperaturowego ;-)

w ostatnią niedzielę wybraliśmy się na spacer. jeden z plusów moich 156 cm - mogę miło spacerować z Benkiem za rekę, a djmoose nie może.

co fascynuje ostatnio Benka - wszystko. taka jarzębina w zimie na przykład.

a tutaj zdjęcie z dedykacją - dla pewnej miłej pary z Toronto :-) Benek bardzo dziękuje za Lokomotywę i za muzykę! my również!

no i lepszego Nowego Roku Wam życzę!
Fajnie Benek taki wykombinezowany wyglada :))
lepszego Nowego Roku wzajemnie!
:) Ale przynajmniej dzięki srogim zimom Wasz Ben wie co to Śnieg! Nasza mała dopiero po Świętach spędzonych w Polsce wie :)
No nareszcie! Cieszę się, że wróciło Wam zdrowie. Mile zaskoczyłaś przybyszami z Matplanety - bardzo ich lubiłam, ale zupełnie zapomniałam, że taki program w ogóle istniał.
He he, ja pewnie bede wygladac jak dzwonnik z Notre Dame po spacerach z Zosia, bo mam 172 cm wzrostu. Zazdroszcze tych spacerow, bo u nas pogoda taka do d… ostatnio byla, ze nawet babcia sie nie odwazyla zabrac malej na zewnatrz. No ale trzeba badzie, bo Z tez ma taki kombinezon z Matplanety, wiec musi sie troche polansowac po okolicy.
Dobrze, ze w koncu wylezliscie z choroby.
śnieg mamy podobny, ale jeśli u was takie ocieplenie, to u nas wręcz odwrotnie;))
pozdrawiam i cieszę się, że wróciłaś na blog.
tez mamy kombinezonik, ale juz poszedl w odstawke bo wczoraj na spacerze wszyscy latalismy w krotkim rekawku.
tez mamy ta lokomotywe. moja mama nam przywiozla. jest swietna. niezly jest ten obrazek z grubasami jedzacymi kielbasy. mamy tez rzepke.
Najważniejsze, ze juz zdrowi jestescie, a Benek to juz całkiem duzy chlopak! Lepszy Nowy Rok, to by mi sie przydal….:). Pozdrawiam serdecznie
norr: fajnie wyglada, ale mnie to jego ubieranie kosztuje sporo energii ;-) i tak juz jest znacznie lepiej niz na poczatku zimy. dziekuje za zyczenia!
Maja: witam u siebie :-) tez sie generalnie ciesze, ze jest snieg, i ze maly ma okazje doswiadczyc zimy, tylko, ze u nas temperatury czesto sa tak niskie, ze nie mozna wyjsc z maluchem na spacer :-(
AnetaCuse: :-) tez sie ciesze z odzyskanego zdrowia, bo juz myslalam, ze cos ze mna nie tak… fajnie, ze moglam Ci przypomniec przybyszow, tez lubilam kiedys.
ania: dobre z tym dzwonnikiem ;-) wiesz, tutaj pogoda na spacery dopiero tydzien temu sie zrobila, wczesniej bylo zbyt zimno. ja tam sie babci nie dziwie, sama rok temu nie bylam pewna, czy mozna Benka na takie zimno wystawiac, czy nie… a co do chorowania, to mam naprawde nadzieje, ze to juz koniec…
chiara: :-) tez sie ciesze z powrotu, postaram sie cos wiecej skrobac, tylko musze sie najpierw uporac z zaleglosciami pracowymi. pozdrawiam cieplo.
hjuston: hehe, to juz znow lato w Houston? krotki rekaw powiadasz? tutaj tez zdarzaja sie okazy w podkoszulkach, tudziez w mini spodniczkach przy -10 st C ;-) ale to pewnie preriowcy z dziada pradziada ;-)
Benek bardzo lubi Lokomotywe, ten obrazek z grubasami to rzeczywiscie niezly ;-) Rzepka tez by nam sie przydala! Moze jak pojedziemy do Polski to zakupimy co nieco.
Karina: dziekuje. tez sie ciesze. no duzy chlopak, to prawda. i juz gada troche, i nawet zaczal przynosic z przedszkola angielskie slowka. pozdrawiam rowniez!
Jak dobrze, ze macie sie juz lepiej, oby tak dalej. Benek wyglada przeuroczo. Bardzo mi sie podoba to zdjecie gdzie razem spacerujecie :) Zycze wiecej takich spacerow!
kobieta pracujaca: no wlasnie, oby! dziekuje w imieniu Benka, przekaze :-) lubie tak sobie spacerowac z malym, i nie moge sie doczekac, jak juz zacznie mowic, i bedziemy mogli, spacerujac sobie, tez i porozmawiac :-) dziekuje!
szkoda tylko, że moje kartki wciąż nie docierają. Słuchaj, mogłabyś mi raz jeszcze wysłać adres na priv? Może nastąpiła, nie wiem, jakaś literówka?
Bo aż nie chce mi się wierzyć, że tylko do Ciebie nie docierają, jak po całym świecie niemal ślę i zawsze prędzej czy później dochodziło.
chiara: no nie wiem czemu nie dochodza :-( moze jeszcze dojda, przynajmniej ta ostatnia… sprawdzilam adres, ktory Ci wyslalam, i na pewno jest dobry. ale na wszelki wypadek posle Ci jeszcze raz.
Ciesze sie ze zdrowiem lpeiej i ze wrocilas na blog :)
Rozbawilo mnie to zdanie ze wzrostem :) ja mniej wiecej tez tyle a mimo wszystko musze sie schylac, choc myslalam ze synek jest duzy :)
pozdrawiam
mala mi: ja tez sie ciesze :-) mozliwe, ze mam mniej niz te 156 ;-) poza tym Benkowe buty zimowe takie podwyzszone, wiec dodaja mu troche wzrostu ;-) pozdrawiam rowniez!
Ależ duży chłopak :-) A jak super w tym zimowym stroju wygląda :-)))) Cieszę się, że już zdrowiejecie. Te zarazy są okropne! A coraz więcej tego, nawet mróz już nie likwiduje tych świństw. Trzymajcie się cieplutko!!! I zdrowo oczywiście!
P.S. Z tym wzrostem, to u mnie podobnie, 160 cm w kapeluszu i na obcasach :-) Ale dobrze zauważać jego plusy. Dzięki Tobie, dopisuję kolejny do listy ;-)
Bosastopka: dziekujemy! We rowniez trzymajcie sie zdrowo i cieplo!
Atsanik ja bym powiedziala ze taki maluch przy boku dodaje wzrostu bo tak czy inaczej troszke sie schylic musimy :) pzdr
mala mi: to prawda, jak ide z Benkiem, to wydaje sie sobie taaaka duza! pozdrawiam!