Nov 24 2009

jak nie urok to

Published by atsanik at 8:54 pm under ben, okruchy życia, prerie

ostrzegam z góry, będzie długo i narzekająco.

długo już nie pisałam, ale najpierw walczyliśmy z kolejnym wcieleniem gadziny przedszkolnej (która tym razem postanowiła oszczędzić tatę Benka, ale za to wynagrodziła sobie z nawiązką powalając mnie, u Benka skończyło się tylko na katarze), a obecnie mamy inny problem na głowie i jakoś mi nie po drodze do pisania, choć zaglądam tu codziennie.

parę dni temu, jedna z pań przedszkolanek podzieliła się z nami swoimi obawami o słuch Benka. według niej Benek może gorzej słyszeć, bo gdy jest do niej odwrócony plecami, nie reaguje, gdy ona woła go po imieniu.

my, rodzice, z drugiej strony, jak dotad, nie zauważyliśmy w zachowaniu Benka czegokolwiek, co mogłoby wskazywać na jego problemy ze słuchem. wręcz przeciwnie. Benek rozumie wiele, wie, gdzie są jego buty, i poproszony o ich przyniesienie, biegnie ochoczo do półki w przedpokoju, chwyta swoje buty i je rzeczywiście przynosi. wie, gdzie w domu jest wiatrak, i zapytany potrafi go bez problemu wskazać. w trakcie oglądania książek, poproszony o pokazanie na obrazku piłki czy autka, robi to bez problemu. lubi zabawki wydające dźwięk i sam lubi też naśladować dźwięki. jadąc autem czy bawiąc się autami śmiesznie terkocze trrr trrr trrr, a oglądając Teletubisie (tak tak, przy okazji się wydało, na jakie bodźce wystawiamy nasze dziecko ;-) powtarza za nimi “oo oo”. a na dodatek słysząc jakąkolwiek muzykę gibie się śmiesznie na boki. mogłabym tak długo, bo oboje z mężem spędziliśmy ostatni weekend na przekonywaniu siebie, że z Benkiem wszystko w porządku, jak również na jego testowaniu. wszystko wydaje się być w porządku, ale gdzieś tam jednak chodzi po głowie ta myśl, że może jednak nie, bo rzeczywiście Benek na swoje imię czasami nie reaguje. po prawdzie sama nie wiem, czy powinien. może za mały na to jeszcze? czasami odwróci głowę znad książki jak go zawołam, ale czasami nie. może po prostu jest zbyt nią pochłonięty? a może problem leży w jego imieniu, bo w domu wołamy na niego różnie, Beniu, Benio, Benku itd? w przedszkolu przez dwa miesiące był Benjaminem, bo tak sobie panie przedszkolanki wymyśliły, żeby było łatwiej (w przedszkolu był już inny Ben). ponieważ Benek nie reagował na Benjamina w ogóle (i temu akurat się nie dziwię, bo dlaczego miałby) parę tygodni temu zmieniono Benjamina na Beniu. niestety ich Beniu to jednak trochę inny Beniu niż w moim czy tatowym wykonaniu… 

w przyszły wtorek Benek będzie miał test słuchowy. o 14 miesięcy za późno, bo niestety prowincja Saskatchewan nie wykonuje przesiewowych badań słuchu noworodkom (jak to ma miejsce chociażby w Polsce). najzabawniejsze jest to, że gdyby przedszkole Benka nie miało własnego audiologa-logopedy, na tego typu badanie przyszłoby nam czekać nawet do czterech miesięcy. ot uroki publicznej słuzby zdrowia na preriach, bo prywatna tu nie istnieje, więc nawet gdybym chciała zapłacić za badanie, to nie mam komu.

każdego dnia myślę o tym wszystkim, może trzeba było zabarykadować się w gabinecie lekarza, jak Benek się urodził, i zastraszyć, że nie wyjdę dopóki Benka słuch nie będzie zbadany. niestety Benek nie był oficjalnie objęty opieką wcześniaczą, bo, o ironio, miał się zbyt dobrze po urodzeniu. na moje pytanie o badania dla wcześniaków, lekarz odpowiadał pytaniem: a reaguje całym ciałem na ostre dźwięki? tak. a to wszystko w porządku. oby ten lekarz miał rację. niedługo się przekonamy. mam cichą nadzieję, że to jednak, my, rodzice, mamy rację, a nie przedszkole. bo niestety z przedszkolem jest ten problem, że wszyscy tam mówią w języku, którego Benek nie zna. i mamy wrażenie, że to może być przyczyną jego izolacji.

kto dotrwał do końca, niech pomyśli o nas ciepło w przyszły wtorek.  

25 Responses to “jak nie urok to”

  1. kwon 24 Nov 2009 at 9:09 pm

    Myślę ciepło i trzymam kciuki. Oczywiście nie wiem jak sprawa wygląda, ale z opisu wynika, że to jednak raczej nie słuch a język i może zaaferowanie własnymi sprawami. Skoro ani Ty ani DJ nie zauważyliście nigdy, żeby miał jakieś problemy ze słuchem i normalnie reaguje to dlaczego miałby nagle gorzej słyszeć w przedszkolu? Poza tym w każdym przedszkolu jest niemiłosierny harmider, więc może Benjamin (brzmi dostojnie) się izoluje podświadomie.

  2. kobieta pracujacaon 24 Nov 2009 at 9:12 pm

    Bede o Was cieplo myslec! Trzymam kciuki i wszystko co mozliwe :) A moze on po prostu olewa panie przedszkolanki jak nie ma ochoty reagowac na wolanie. Moze jest gleboko myslacym czlowiekiem i trudno go z tych mysli wyrwac. Pozdrawiam cieplo!

  3. aniaon 24 Nov 2009 at 9:43 pm

    Moge sobie tylko sprobowac wyobrazic, jaka nerwowke przechodzicie. Trzymam kciuki i wierze, ze wszystko bedzie dobrze.

  4. evekon 25 Nov 2009 at 12:26 am

    obstawiam, ze jest wszystko OK! ;O) ciepłe pozdrówka! a jak królicze łapki?! i macie już śnieg??

  5. gmyzkaon 25 Nov 2009 at 7:23 am

    Thomas tez nie reaguje na wlasne imie, czasem sie zamysla, ale ogolnie reaguje. Lepiej sprawdzic co i jak, ale nie martwilabym sie na zapas :)

  6. AnetaCuseon 25 Nov 2009 at 8:56 am

    Też o Was ciepło myślę. I myślę, że jego słuch jest w porządku. Będzie dobrze :).

  7. atsanikon 25 Nov 2009 at 9:09 am

    kw: dziekuje! tez tak siebie wzajemnie z panem losiem pocieszamy, ze moze to jezyk po prostu… dla niego ten caly zgielk i inny jezyk, to jak jedno ciagle bla bla bla.

    kobieta pracujaca: hehe, tez im tak chcialam na poczatku powiedziec w przedszkolu, ze moze nie ma ochoty na nie patrzec ;-) z paniami przedszkolankami mamy tez i inne problemy. ostatnio za rada siostry, psychologa dzieciecego spytalam sie ich, czy oprocz braku reakcji na imie, zauwazyli cos innego niepokojacego. a one mi na to, ze tak, bo Benek robi awantury jak go ubieraja w kurtke i czapke przed wyjsciem na zewnatrz. rece mi opadly. on sie tez i w domu wzbrania sie przed ubieraniem, ale dlaczego to ma byc akurat oznaka slabego sluchu? po prostu jest maly i nie rozumie po co to wszystko. dodatkowo, taki samodzielny sie nam zrobil, ze wszystko chce robic sam, i mysle sobie, ze to jego wzbranianie to prostu potrzeba zaznaczenia, ze i on ma cos tu do powiedzenia ;-) ach jo…

    ania: dziekuje! tez mam nadzieje, ze wszystko jest dobrze.

    gmyzka: no wlasnie, moze po prostu za wczesnie na taka typowa reakcje na imie? pewnie, ze lepiej sprawdzic, i z tego akurat sie ciesze. u mnie tylko gorzej z tym nie martwieniem sie na zapas. moj maz radzi z tym sobie znacznie lepiej. a jak zdrowie u Was? macie sie juz lepiej?

  8. atsanikon 25 Nov 2009 at 9:10 am

    Aneta: dziekuje, jakos od razu lepiej mi sie zrobilo, jak wylalam tu swoje zale ;-)

  9. atsanikon 25 Nov 2009 at 9:15 am

    evek: nie wiem dlaczego, ale Twoj komentarz wyladowal w spamie :-/ dobrze, ze czasami tam zagladam… tez mam nadzieje, ze wszystko ok. futrzaste maja sie dobrze, choc niestety noga Niuni juz w ogole niesprawna :-( ale jakos sobie radzi, choc z klatki juz nie chce sama wychodzic… boje sie, ze juz niewiele czasu nam z nia zostalo :-(

    sniegu ciagle nie ma :-( juz przestala na niego czekac odkad zapowiedzieli, ze ze sniegiem bedzie ciezko w tym roku ze wzgledu na El Nino… szkoda :-( a jak tam w Chicago, padalo juz cos?

  10. hjustonon 25 Nov 2009 at 9:51 am

    wyobrazam sobie, ze sie martwicie, ale moim zdaniem skoro potrafi wskazac te wszystkie przedmioty w ksiazce to znaczy, ze slyszy, bo jak inaczej?
    miejmy nadzieje, ze wszystko spowodowane jest innym akcentem pan przedszkolanek i benio mysli, ze panie wolaja kogos innego ;)

  11. atsanikon 25 Nov 2009 at 10:18 am

    hjuston: no tez mamy taka nadzieje, bo jednak jak przychodzimy po niego do przedszkola, wchodzimy do pokoju i go wolamy, to chociaz jest odwrocony do nas tylem, zaraz wstaje, obraca sie i biegnie w nasza strone… no zesz, przeciez musi slyszec, bo jakby inaczej… ech, zobaczymy w przyszly wtorek…

  12. mala mion 25 Nov 2009 at 10:22 am

    Rozumiem wasze obawy, ale wydaje mi sie ze na podstawie tego, co piszesz z Benka sluchem jest wszystko ok, a problem tkwi z innym akcentem tudziez jezykiem. Trzymam kciuki i daj koniecznie znac jak poszly testy.
    My tutaj mamy testy na sluch dla wszystkich dzieci zaraz po urodzeniu w szpitalu. Ale slyszalam ostatnio rozmowe pani w centrum dzieciecym z jedna matka, ktora smiala sie doslownie, ze jej corka zaczyna chodzic jednak nie potrafi utrzymac rownowagi i czesto sie przewraca, a ta instruktorka sie wtedy zapytala, czy dziecko mialo testy na sluch bo moze to problem z blednikiem.
    Nie stresuj sie, bo na pewno byscie cos zauwazyli wczesniej, a w przedszkolu Benek jest w innym otoczeniu, totez jego reakcje moge byc inne i tyle!

  13. atsanikon 25 Nov 2009 at 12:07 pm

    mala mi: dziekuje za pocieszenie :-) dam znac na pewno. tez mamy nadzieje, ze to “tylko” problem jezykowy. dobrze, ze w Anglii sa badanie przesiewowe, tu sie dopiero o tym mowi…

  14. Karinaon 25 Nov 2009 at 3:04 pm

    Mi również wydaje sie, ze Twoj synek nie ma problemu ze sluchem, moze nie przepada za paniami z przedszkola i mysli o swoich malych sprawach:) dlatego nie zwraca na nie uwagi. Tak mi sie pomyslalo, ze dobrym rozwiazaniem by bylo odwiedzić jakiegoś lekarza w Polsce jak bedziecie w Krakowie za niecaly rok, to dlugi czas, ale tak na wszelki wypadek. Tak robia moje znajome z dziecimi z Irlandii, czy dziewczyny w ciazy - tak dla pewności (bo tu np. nie mowią plci dziecka). Nawet ja jak jestem w Polsce ide do dentysty czy ginekologa. Pozdrawiam i życze duzo spokoju

  15. G.on 25 Nov 2009 at 6:45 pm

    Atsanik :) - nie martw sie na zapas (choc ja cie rozumiem, bo tez mam tendencje do rozpatrywania tych czarniejszych scenariuszy).
    Ale tez mi sie wydaje, ze to raczej sprawa jezyka a nie sluchu.
    Moj starszy syn trafil do przedszkola majac 3 i pol roku. Przedtem nie pracowalam, wiec byl pod moja opieka, a ja - oczywiscie - rozmawialam z nim wylacznie po polsku. No bo jakze inaczej Matka Polka :D miala ze swoim dzieckiem rozmawiac? :D
    I tez mial problemy z porozumiewaniem sie.
    Nie martw sie - wszystko bedzie dobrze :)

    P.S. A kciuki - swoja droga - bede we wtorek za was trzymac.

  16. atsanikon 25 Nov 2009 at 10:32 pm

    Karina: dziekuje! zobaczymy co powiedza we wtorek… mi tutaj tez brakuje lekarza od spraw kobiecych, wiec pewnie sie wybiore w Krakowie. ciekawe z tym nie mowieniem plci dziecka.

    G: dzieki! tez mam nadzieje, ze to przejsciowe i zwiazane z innym jezykiem. czy mowicie w domu tylko po polsku? tak z ciekawosci pytam, gdzies czytalam kiedys, ze lepiej zeby rodzic nie uczyl dziecka jezyka, ktory nie jest jego wlasnym jezykiem. wiec nie ucze i mowimy w domu tylko po polsku. tylko tak sie zastanawiam, czy jednak dobrze robie… a tak w ogole, zeby bylo wesolo, jest 10 wieczorem a my wlasnie wrocilismy od lekarza, bo maly nam wymiotowal bez przerwy, diagnoza: grypa zoladkowa. no zesz. mam nadzieje, ze sie wszyscy nie rozlozymy ;-)

  17. G.on 26 Nov 2009 at 12:04 am

    Oj, to wspolczuja. I zycze, zeby twoje nadzieje sie spelnily, a Maly szybko wrocil do zdrowia.

    Mysle, ze dobrze robicie mowiac tylko po polsku, bo angielskiego Benek i tak szybko sie nauczy :) I przyjdzie czas, ze ten jezyk zacznie preferowac. I to dosc zdecydowanie.

    Moi synowie to juz niemalze dorosli mezczyzni: starszy ma 22 a mlodszy 18 lat.
    My ciagle staramy sie mowic w domu jak najwiecej po polsku, ale - z reka na sercu - przyznaje sie, ze nie zawsze to wychodzi. Im znacznie latwiej porozumiewac sie po angielsku, a nam nie zawsze starcza cierpliwosci, wytrwalosci i czasu.
    I czesto wyglada to tak, ze ja mowie po polsku a oni odpowiadaja po angielsku.

  18. atsanikon 26 Nov 2009 at 9:45 am

    G: oo to rzeczywiscie duze chlopaki ;-) o tym, ze dzieci urodzone tutaj preferuja angielski slyszalam od znajomych. tez maja dwojke w zasadzie doroslych dzieci, ktore jednak wola angielski od polskiego. i w sumie im sie nie dziwie, tutaj jest ich zycie, i jednak sa bardziej kanadyjscy niz polscy ;-)

    dzisiaj rano maly mmial sie znacznie lepiej, wiec jest nadzieja, ze to byl jednorazowy epizod. jak zadzwonilam rano do przedszkola, powiedzili mi, ze sa inne przypadki grypy zoladkowej :-( ech, czy to sie kiedys konczy? mam nadzieje, ze szybciej niz za nascie lat ;-)

    pozdrawiam cieplo!
    w prognozie widzialam snieg za pare dni, i musze przyznac, ze mnie to bardzo cieszy :-)

  19. Bosastopkaon 27 Nov 2009 at 11:56 am

    Nic się nie przejmuj kochana! Wszystko będzie dobrze. Jak już zdążyłam się przekonać (już po 4 tygodniach!!) mamy uwielbiają zamartwiać się na zapas ;-) Myślę, że skoro oboje nie zauważyliście żadnych problemów to ich po prostu nie ma :-) W końcu kto zna lepiej swoje dzieci niż rodzice? Trzymam kciuki w każdym razie bardzo mocno i czekam na wpis już po wizycie. Uciekam, bo zbliża się pora karmienia ;-) Bycie mamą to super sprawa, tylko kiedy mija to okropne zmęczenie???;-)
    Pozdrawiam cieplutko!!

  20. chiara76on 29 Nov 2009 at 10:26 am

    trzymam więc kciuki, żeby było wszystko ok;) zresztą wierzę w to.

  21. chiara76on 29 Nov 2009 at 10:27 am

    ciekawe, masz moderację komentarzy? Bo chyba mój się nie ukazał. A pisałam, że będę trzymać kciuki.

  22. atsanikon 29 Nov 2009 at 11:03 am

    Bosastopka: dziekuje! dam znac we wtorek. a co do zmeczenia, to nie mija ;-) nie, nie, zartuje, minie jak malutka zacznie troche dluzej spac w nocy, no i jak Ty dojdziesz do siebie po porodzie, a na to tez trzeba troche czasu. pozdrawiam!

    Chiara76: witam u siebie :-) i dziekuje za trzymanie kciukow :-) oby oby wszystko bylo dobrze… mam wlaczona moderacje, ale tylko jak ktos pisze po raz pierwszy. jesli uzyjesz tego samego imienia i maila, to komentarz powinien ukazac sie od razu.
    mam nadzieje, ze weekend w miare spokojny u Ciebie… pozdrawiam cieplo.

  23. gmyzkaon 01 Dec 2009 at 10:12 am

    Trzymam kciuki i czekam na wiesci :)

  24. G.on 01 Dec 2009 at 10:42 am

    Trzymam i trzymam te kciuki!
    I czekam na informacje, ze wszystko jest w porzadku :)
    Powiedz, kiedy moge przestac :D

    Pozdrawiam :)

  25. atsanikon 01 Dec 2009 at 12:21 pm

    G: dziekuje! dopisalam wyzej, niestety odwolano nam dzisiaj badanie, pani audiolog stwierdzila (i zapewne ma racje), ze u dziecka z katarem sluch i tak moze byc slabszy, wiec lepiej przeniesc badanie na przyszly tydzien. no nic, naucze sie w ten sposob cierpliwosci. ale czekanie nie jest moja mocna strone, im wiecej czekam, tym bardziej czarne scenariusze wymyslam niestety :-(

Trackback URI | Comments RSS

Leave a Reply