Nov 05 2009

muzycznie i filmowo w czasach zarazy

Published by atsanik at 11:28 am under okruchy życia,prerie,the world we live in

panika w zwiazku z wirusem H1N1 rośnie. co chwile tylko słyszę, że ten lub tamten, lub nawet cała rodzina chorują. dobrze, że nie mamy kablówki, bo chyba bym zwariowała. niestety uległam panice i ja, szczególnie po śmierci podobno zdrowego jak rydz trzynastoletnego chłopca w Toronto, i postanowiłam zaszczepić małego. pomimo rtęci, adjuvanta i innych temu podobnych.

w Kanadzie dostępne są dwa rodzaje szczepionki, obydwa produkowane przez GSK i obydwa niestety zawierające rtęć (dokładnie 5 mikrograma Thimerosalu, czyli 2.5 mikrograma rtęci). przez długi czas zalecano szczepionkę bez adjuvanta dla małych dzieci i kobiet w ciąży. ponieważ jednak szczepionka bez adjuvanta nie dotarła na czas, postanowiono, że ta z adjuvantem jednak się nadaje.

na początku rozpoczęto szczepienia wśród pracowników służby zdrowia. teoretycznie, bo na przykład jeden chłopiec z Benka przedszkola też został zaszczepiony w tym okresie, pewnie dlatego, że jego mama jest pielęgniarką. tu przypomniały mi się troche czasy po awarii w czernobylu (oczywiście nie ma porównania pomiędzy awarią a grypą). w mojej klasie pierwszymi osobami, które otrzymały jod były dzieci milicjantów i prominentów partyjnych. do dziś pamiętam , jak moja koleżanka z ławki opowiadała mi, i o awarii, i o okropnym płynie lugola, który musiała pić, a ja zupełnie nie widziałam o co jej chodzi. no cóż, jej tata był działaczem wiadomo jakiej partii w Warszawie… ja swoją dawkę jodu otrzymałam 1 maja. pięć dni po awarii. a zaraz potem ochoczo ruszyłam z mamą na pochód pierwszomajowy… no cóż. takie to były czasy.

no dobra. ale ja nie o czernobylu miałam pisać tylko o grypie. masowe (bezpłatne) szczepienia dla dzieci (w wieku pomiędzy 6 miesięcy i 5 lat) i kobiet w ciąży (powyżej 20 tygodnia) rozpoczęto w ten wtorek. ponieważ jak juz pisałam wcześniej, uległam niestety tej panice, postanowiliśmy i my ruszyć na podbój szczepionki. spanikowani jeszcze bardziej po usłyszeniu newsów, że Saskatchewan otrzymało 13 tysięcy mniej dawek niż początkowo zakładano, pojechaliśmy do punktu szczepień w miarę wcześniej (czytaj: 45 minut przed otwarciem). jakież było nasze zdziwienie, gdy zobaczyliśmy te ciągnące się kolejki. najsmutniejszy był widok tych najmniejszych maluchów z mamami. a tu należy nadmienić, że czekać należało na zewnątrz, a temperatura była poniżej zera. no cóż, ja nie jestem mamą wychowaną na preriach, więc Benek z tatą wrócił do domu, a ja zostałam w kolejce. tu z kolei przypomniały mi się czasy, jak to się stało w długich kolejkach po mięso tudzież papier toaletowy. rodzice z prerii, jak również ich dzieci, są chyba ulepieni z innej gliny. nikt nie wydawał się szczególnie przybity faktem czekania w długiej kolejce na mrozie, dzieciaki ochoczo biegały i obsypywały się liścmi, a mamy spędzały miło czas na pogawędkach przy kubku kawy oczywiście z Tima Hortonsa. całe szczęście punkt szczepień otwarto wcześniej niż planowano, inaczej zamieniłabym się w sopel lodu. od tego momentu, muszę przyznać, wszystko przebiegło gładko i składnie, kolejka powoli się posuwała, tak że, po 45 minutach koczowania na zewnątrz, w końcu dotarłam do środka.

a tak wyglądała kolejka.

Credits: Liam Richards, The StarPhoenix

w międzyczasie dojechał Benek i tata, i tak już razem dreptaliśmy w środku jeden za drugim, prowadząc w międzyczasie small talk z dwiema znajomymi mamami. sielanka ;-) jedną z atrakcji programu był wyświetlany film o szczepionce. najlepszy był w nim podkład muzyczny. pamiętacie może film The Thing i główny temat muzyczny – bum bum, bum bum. tak właśnie kończył się film o H1N1. no cóż, jeśli komuś z Saskatchewan Health Region chodziło o wywołanie odpowiedniego nastroju, to trzeba przyznać, że miał niezły pomysł ;-)

a tutaj główny temat z The Thing – muzyka Ennio Morricone.

cała przygoda zajęła nam około 2.5 godziny. oczywiście wczoraj już kolejek nie było. hehe.

wracając do domu stwierdziliśmy, że nic tylko wypożyczyć film The Outbreak z Dustinem Hoffmanem w celu podtrzymania odpowiedniego nastroju.

trzymajcie się zdrowo!

5 responses so far

5 Responses to “muzycznie i filmowo w czasach zarazy”

  1. AnetaCuseon 05 Nov 2009 at 1:30 pm

    Schiza normalnie. U nas szczepionka H1N1 dotarła dopiero dzisiaj i na początek dają ją dzieciom w szkołach.

  2. aniaon 05 Nov 2009 at 1:33 pm

    Aaa, to witam w klubie kolejkowych. Ja wprawdzie stalam pod dachem i pol godziny krocej od Ciebie, ale i tak wystarczylo, zeby mi sie krew zagotowala.

  3. atsanikon 05 Nov 2009 at 1:47 pm

    Aneta: niestety :-( ludzie panikuja (ja tez, przyznaje sie bez bicia ;-) a media jeszcze bardziej ich nakrecaja :-( przykre.

    Ania: najlepsze jest to, ze podobno tego samego dnia, juz po poludniu, kolejek nie bylo, hehe. ciekawa jestem co sie bedzie dzialo, jak juz zaczna szczepic cala reszte… tylko, ze do tego czasu, to moze juz bedzie po swinskiej grypie…

  4. hjustonon 05 Nov 2009 at 2:01 pm

    w takiej kolejce mozna stac. a ta kawa to z termosu czy mozna bylo gdzies kupic?

  5. atsanikon 05 Nov 2009 at 2:45 pm

    hjuston: no az tak dobrze to nie bylo, zeby mozna bylo kawe kupic ;-) ludzie mieli w termosach, albo przywozili ze soba, lub ktos im przywozil. ale generalnie milo i przyjemnie :-) spotkalam kolezanke z maluchem, ktora nie widzialam przez pare miesiecy ;-)

Trackback URI | Comments RSS

Leave a Reply