Sep 07 2009

długi zoologiczny weekend

Published by atsanik at 9:08 pm under ben,okruchy życia,prerie

długi wrześniowy weekend dobiega końca. bardzo lubię takie weekendy. i bardzo podoba mi się, że w usa i kanadzie prawie każde święto jest obchodzone w poniedziałek. 

planów na ten weekend nie mieliśmy żadnych, poza odpoczynkiem (o ile Benek pozwoli) i sprzątaniem (to też z przyzwoleniem Benka) wiem, wiem, nudy… ale w piątek wieczorem, bładząc po bezdrożach facebookowych kątem oka zauważyłam pewną reklamę. zwykle reklam nie czytam, ale ta brzmiała dosyć ciekawie. było coś o nowootwartym youth farm z corn maze, i petting zoo, całkiem niedaleko od toona, w małym miasteczku Rosthern. byliśmy trochę sceptycznie nastawieni, bo z opisu w internecie wynikało, że farma znajduje się na terenie bible camp, ale zachęceni opisem tego zoo, wybraliśmy się tam w sobotę. nie oczekiwaliśmy cudów, wręcz przeciwnie, raczej parę zwierząt na krzyż, ale spotkała nas miła niespodzianka. zwierzęta były, jak najbardziej, i jak przystało na petting zoo, można je było nakarmić i pogłaskać. coś w sam raz dla Bena, który ostatnio odkrywa świat wokół siebie.

pobyt w zoo rozpoczeliśmy od świń, tych mniejszych, które tutaj nazywa się potbelly pig. była mama z dwójką młodych. Ben, jak tylko je zobaczył, zaczął piszczeć z radości.

te świnki były w zagrodzie, więc nie było łatwo je pogłaskać. na całe szczęście po farmie chodziła sobie jeszcze jedna, a za nią oczywiście chodził Ben ;-)

nie było łatwo, ale w końcu udało się ją pogłaskać :-)

oprócz świnek były jeszcze lamy

cielaki

osioł

konie

kozy i parę innych jeszcze :-)

po zwierzętach przyszła kolej na labirynt w polu kukurydzy, czyli własnie corn maze. mimo, że Ben jeszcze mały i idea labiryntu do niego nie przemawia, bardzo mu się podobało, głownie dlatego, że na jednej ze ścieżek spotkaliśmy wyżej wspomnianą świnkę ;-)

i że można było z tatą pochodzić

i być przez tatę podrzucanym do góry ;-)

  

wyprawa do Rosthern zdecydowanie nam sie udała :-)

w niedzielę przyszło załamanie pogody i nic nam się nie chciało robić. gdyby nie Ben, pewnie przespalibyśmy taki dzień. świateczny poniedziałek też nie zapowiadał sie dobrze, ale po południu chmury się gdzieś rozeszły i znów zaświeciło słońce. ruszyliśmy więc do pobliskiego zoo, o który już kiedyś Wam pisałam. w zoo spotkaliśmy młode pumy

i całą rodzinę piesków preriowych

Benek był zachwycony, ale co go najbardziej ciekawiło, to leżące kamyczki na drodze, szyszki, piach, mały żółty listek, krzak itd. człowiek odkrywa świat na nowo przy dziecku ;-)

i tak nam upłynał ten długi weekend. to już ostatnie podrygi lata… niedługo przyjdzie krótka jesień, a zaraz po niej niesamowicie długa zima…

12 responses so far

12 Responses to “długi zoologiczny weekend”

  1. DJmooseon 07 Sep 2009 at 9:42 pm

    Dziekuje wam za mile spedzony weekend. Oby takich wiecej.

    Petting zoo to i nawet mnie dostarczyl wiele radosci. Jako chlopak wychowany w miescie nigdy nie mialem stycznosci ze wsia. Ale odkad pamietam zawsze mnie cos tam ciagnelo – pewnie inne realia no i zwierzyna ma sie rozumiec;-)

    Nie tylko dla Benia ale i dla mnie wizyta w tym zoo byla odkrywcza. Glaskajac cielaka, konia czy uganiajac sie za mala swinka ( podobno byla udomowiona) dostarczylo mi wrazen nie mniej niz malemu Beniowi.

    Gorzej bylo w zoo. Pogoda ladna – Benio zadowolony – wiec nie ma co narzekac, ale… jedno mi nie daje spokoju…
    Otoz odkad pamietam Kanada kakojarzy mi sie z losiem – jakby nie patrzac to nawet mozna powiedziec ze los to symbol kanadyjski. Moim marzeniem bylo zobaczyc losia na zywo w saskatoonskim zoo zaraz po przyjezdzie do Kanady. Cieczylem sie jak maly chlopiec na sama mysl o tym. Niestety moje marzenia nie spelnily sie – jak sie okazalo 2 tyg. przed naszym przyjazdem, los padl. Najwidoczniej nie mogl zniesc nie konczacej sie nigdy zimy i preriowych klimatow.
    I od tamtej pory los w saskatoonskim zoo nie zagoscil – zadaje sobie ciagle to pytanie – dlaczego?.

  2. gmyzkaon 08 Sep 2009 at 7:55 am

    Thomas tez byl zachwycony malym zoo… to taki ich etap poznawania swiata… Uwielbiam to ich odkrywanie swiata… szczegolnie dotykanie najmniejszych glupot jednym placem… Rozbraja mnie! :)

  3. Bosastopkaon 08 Sep 2009 at 8:12 am

    Zdjęcia naprawdę śliczne. Zauroczyły mnie świnki i osioł :-) Czytając takie posty nastawiam się pozytywnie do bycia rodzicem i doczekać się nie mogę :-) Ileż to nowych wyzwań przede mną! :-)
    Pozdrawiam cieplutko!

  4. atsanikon 08 Sep 2009 at 9:00 am

    hej djmoose :-) tez nie wiem, wydawaloby sie, ze zakup losia do zoo w Kanadzie, to nie taki problem… milego dnia :-)

    gmyzka: mnie tez to rozbraja :-) choc wydluza to droge z punktu A do punktu B niemilosiernie ;-))

    Bosastopka: bo bycie rodzicem jest niesamowitym doswiadczeniem, choc bylo ciezko, przynajmniej na poczatku. dla mnie najgorszym aspektem byl chroniczny brak snu. teraz jest juz o niebo lepiej. za to jak maly usmiechnie sie do ciebie, przytuli i wyszczerzy te swoje poczatkujace zebiska, to zapominasz o wszystkich problemach, nieprzespanych nocach itp, no prawie ;-))

  5. evekon 08 Sep 2009 at 10:09 am

    też bym piszczała na widok tych świnek!!! ja się Benkowi nie dziwię! świnki są cool!! ale, ale wszystko fajnie tylko w tym petting zoo brakuje mi zdecydowanie… KRÓLIKÓW!!! ;O)))
    ale fajne foty!!
    pozdrówka!

  6. atsanikon 08 Sep 2009 at 10:28 am

    evek: :-) dzieki! kroliki byly, a jakze ;-) tylko zdjecia nie wyszly :-/

  7. kwon 08 Sep 2009 at 2:54 pm

    Bardzo fajny fotoreportaż, dzięki! Cieszę się, że Wam się weekend udał, nam też, pojechaliśmy do Rondeau Provincial Park nad Erie i też widzieliśmy trochę przyrody.

    DJMoose – trzymam kciuki, żebyś w końcu tego łosia zobaczył. Ja bardzo chcę spotkać niedźwiedzie, caribou i pieski preriowe, których u nas nie ma.

  8. kobieta pracujacaon 08 Sep 2009 at 4:50 pm

    Super zdjecia i opis wycieczek. Taka swinke tez bym chetnie poglaskala ;) Ciekawe z tym losiem w Waszym zoo…Mam nadzieje ze spotkacie jakiegos na zywo. Pozdrawiam slonecznie!

  9. atsanikon 09 Sep 2009 at 8:48 am

    kw i kobieta pracujaca: czekam na Wasza relacje i zdjecia!

  10. Karinaon 09 Sep 2009 at 10:40 am

    Fajna wyprawa! Mi spodobała sie ta młoda puma i Ben “latający” na chmurach:) Super!

  11. atsanikon 09 Sep 2009 at 11:01 am

    Karina: mlode pumy byly naprawde zabawne :-) najbardziej niesamowite byly ich lapy, nieproporcjonalnie duze do reszty ciala. pozdrawiam!

  12. kwon 10 Sep 2009 at 12:05 pm

    Beda ale pozniej… Poki co nie mamy na nic czasu a mnie zaczela sie szkola.

Trackback URI | Comments RSS

Leave a Reply