długi zoologiczny weekend

długi wrześniowy weekend dobiega końca. bardzo lubię takie weekendy. i bardzo podoba mi się, że w usa i kanadzie prawie każde święto jest obchodzone w poniedziałek. 

planów na ten weekend nie mieliśmy żadnych, poza odpoczynkiem (o ile Benek pozwoli) i sprzątaniem (to też z przyzwoleniem Benka) wiem, wiem, nudy… ale w piątek wieczorem, bładząc po bezdrożach facebookowych kątem oka zauważyłam pewną reklamę. zwykle reklam nie czytam, ale ta brzmiała dosyć ciekawie. było coś o nowootwartym youth farm z corn maze, i petting zoo, całkiem niedaleko od toona, w małym miasteczku Rosthern. byliśmy trochę sceptycznie nastawieni, bo z opisu w internecie wynikało, że farma znajduje się na terenie bible camp, ale zachęceni opisem tego zoo, wybraliśmy się tam w sobotę. nie oczekiwaliśmy cudów, wręcz przeciwnie, raczej parę zwierząt na krzyż, ale spotkała nas miła niespodzianka. zwierzęta były, jak najbardziej, i jak przystało na petting zoo, można je było nakarmić i pogłaskać. coś w sam raz dla Bena, który ostatnio odkrywa świat wokół siebie.

pobyt w zoo rozpoczeliśmy od świń, tych mniejszych, które tutaj nazywa się potbelly pig. była mama z dwójką młodych. Ben, jak tylko je zobaczył, zaczął piszczeć z radości.

te świnki były w zagrodzie, więc nie było łatwo je pogłaskać. na całe szczęście po farmie chodziła sobie jeszcze jedna, a za nią oczywiście chodził Ben ;-)

nie było łatwo, ale w końcu udało się ją pogłaskać :-)

oprócz świnek były jeszcze lamy

cielaki

osioł

konie

kozy i parę innych jeszcze :-)

po zwierzętach przyszła kolej na labirynt w polu kukurydzy, czyli własnie corn maze. mimo, że Ben jeszcze mały i idea labiryntu do niego nie przemawia, bardzo mu się podobało, głownie dlatego, że na jednej ze ścieżek spotkaliśmy wyżej wspomnianą świnkę ;-)

i że można było z tatą pochodzić

i być przez tatę podrzucanym do góry ;-)

  

wyprawa do Rosthern zdecydowanie nam sie udała :-)

w niedzielę przyszło załamanie pogody i nic nam się nie chciało robić. gdyby nie Ben, pewnie przespalibyśmy taki dzień. świateczny poniedziałek też nie zapowiadał sie dobrze, ale po południu chmury się gdzieś rozeszły i znów zaświeciło słońce. ruszyliśmy więc do pobliskiego zoo, o który już kiedyś Wam pisałam. w zoo spotkaliśmy młode pumy

i całą rodzinę piesków preriowych

Benek był zachwycony, ale co go najbardziej ciekawiło, to leżące kamyczki na drodze, szyszki, piach, mały żółty listek, krzak itd. człowiek odkrywa świat na nowo przy dziecku ;-)

i tak nam upłynał ten długi weekend. to już ostatnie podrygi lata… niedługo przyjdzie krótka jesień, a zaraz po niej niesamowicie długa zima…








About

  • związkowa Yin
  • Benkowa mama
  • fanka zeberek
  • hulająca z elektronami
  • czasami melancholijna
  • niekiedy sentymentalna
  • wciąż poszukująca


Search



    Copyright

    Wszelkie prawa zastrzeżone. Zgodnie z ustawą o ochronie praw autorskich, cytowanie, kopiowanie, oraz wykorzystywanie zdjęć i treści tego bloga w jakiejkolwiek formie bez uzyskania uprzedniej pisemnej zgody autora podlega odpowiedzialności cywilnej i karnej.

     

    September 2009
    M T W T F S S
    « Aug   Oct »
     123456
    78910111213
    14151617181920
    21222324252627
    282930  



Blog design by Splendid Sparrow and atsanik