Aug 08 2009
ile razem dróg przebytych
była ciepła sierpniowa noc. dom spał, tylko ja nie mogłam zasnąć. leżałam na niewygodnym łóżku polowym, a nade mna na szafie wisiała ona – biała jak śnieg, cierpliwie wyszukana, ta pierwsza i jedyna, sukienka ślubna. moja.
to nie były czasy kamer cyfrowych, tysięcy zdjęć, filmów dvd. naszym fotografem był mój szwagier, a film video, ówczas nakręcony, traci obecnie kolory. całe szczęście udało nam się go jakiś czas temu ocalić na dvd.
jutro przy butelce szampana będziemy wspominać jak to ukraińska kapela nam grała, ciotki śpiewały weselne przyśpiewki, jeden wujek pociągnął węża weselnego na ulicę a drugi wujek wypił za dużo.
byliśmy młodzi, nawet bardzo młodzi. droga przed nami była kręta. ale jednego byliśmy pewni. tego, że chcemy iść tą drogą razem.
życie przyniosło nam trochę niespodzianek, ale niczego nie żałujemy. jesteśmy razem i jesteśmy szczęśliwi. i ciągle moglibyśmy razem konie kraść, różaniec odmawiać i tańczyć białe tango do białego rana (gdybyśmy tylko nie byli tacy zmachani na koniec dnia, hehe…).
a tak mniej więcej się wszystko zaczeło.
happy anniversary mój kochany, bo wiem, że podczytujesz :-)

Happy Anniversary my love.
Wszystkiego dobrego!
My mamy też w tym miesiącu, tyle, że 9 lat. Ale razem jesteśmy już chyba piętnaście a mieszkamy jakieś 12? Zaraz mnie pewnie M. poprawi, nie jestem dobry w datach.
A początki to macie takie jak my:)
Wtedy oczywiście nie wiedzieliśmy, że będziemy się włóczyć po różnych kontynentach i przeprowadzać się sto razy. Ale teraz mamy co wspominać.
Nasz ślub był skromny, w USC w Krakowie, bez białej sukienki i dużej imprezy. Udało nam się za to namówić mojego Dziadka, żeby przyjechał z Zaolzia…
wszystkiego najlepszego. nasza za 2 tygodnie ;)
Happy Anniversary!!! :O)
Wszystkiego NAJ!
My tez sierpniowo… ale jestem pod wrazeniem, ze macie juz 12 lat razem w stanie malzenskim!!! Well done! :)
hej, widze ze duzo tu sierpniowych par :-) dziekuje pieknie za zyczenia! wsztstkiego dobrego Wam rowniez!
kw: tak myslalam, ze musicie miec podobny staz :-) nasz slub w usc byl w maju i znacznie bardziej go przezylismy niz ten w kosciele. bylismy wtedy troche inni, teraz nie byloby tego drugiego slubu, no coz uleglismy rodzicom wtedy, mlodzi bylismy ;-) choc sukienke biala raz w zyciu fajnie bylo zalozyc ;-)
Happy Anniversary! Niesamowity ten sierpien, bo nasza rocznica tez w sierpniu :) w przyszla sobote – juz 5 :) Na tym slubie nie bylo ani bialej sukienki, ani kapeli… Byla lodz na oceanie i niespodziankowa impreza od przyjaciol… I cyklon Charley, ktory akurat sie obok przetaczal… Gratuluje i pozdrawiam :)
Ja również gratuluję serdecznie. Bardzo ładnie o tym napisałaś, aż mi się łezka w oku zakręciła ze wzruszenia. Ja z par grudniowych (Sylwester), więc na rocznicę jeszcze trochę poczekam.
Gratuluje dwunastej, płóciennej rocznicy slubu!! Wszystkiego dobrego dla was obojga! Bardzo mi sie podoba wasze zdjecie na szczycie, czy to Tatry? z rozwianym wlosem i chusteczka na glowie, takie swojskie ;)) Pozdrawiam serdecznie.
dziekuje za zyczenia! bardzo mi milo :-)
Lilybear: twoj slub brzmi bardzo intrygujaco :-) to znaczy pobraliscie sie na lodzi?
Aneta: dziekuje!
Ola: tak to Tatry, ale slowackie :-) bardzo tesknie za Tatrami…
Powiedzielismy sobie “I do” na lodzi – takiej wiekszej, ktora na codzien wozi pasazerow, chyba wtedy miala 50 lat… Do tego moj maz z zawodu i pasji to “mariner” :) ktory dla mnie zostawil statki, nawigacje i ocean… A znajomi (a w zasadzie nasz swiadek i kilku przyjaciol) skrzykneli sie razem i w domu swiadka urzadzili niespodziwana impreze. Z tego wszystkiego nawet dwa bukiety slubne mialam :) A slubu udzielal nam kapitan :) Oj dzialo sie dzialo… a dwa lata pozniej zrobilismy poprawke w Polsce – tym razem z biala sukienka, garniturem i impreza, ktora nawet najwieksi rodzinni narzekacze do tej pory wspominaja z usmiechem. Atsaniku, pieknie potrafisz ubrac mysli w slowa :) Pozdrawiam serdecznie i zycze duzo milosci, zrozumienia i wszystkiego najlepszego!
Oh I ja bardzo tesknie za Tatrami. Od strony Slowackiej wchodzilam na Rysy…dalabym wszystko aby sie przejsc do doliny pieciu stawow na goraca szarlotke, ciekawe czy jeszcze ja podaja ;)
Lilybear: twoj slub na lodzi musial byc naprawde romantyczny :-) i dziekuje raz jeszcze! nigdy bym siebie nie podejrzewala o talent literacki ;-)
Ola: to tak jak my! wspominam te wspinaczke jako zabojcza, bo w jednym dniu przeszlismy z Morskiego Oka na Lysa Polana, stamtad autobus na strone slowacke, i dalej marsz w gore az do chatki pod Rysmi. Rysy zdobylismy na drugi dzien. to byly czasy, ech rozmarzylam sie… a szarlotke jak najbardziej pamietam, ostatni raz bylam w Tatrach szesc lat temu, dawno, zbyt dawno…
Również życze Wszystkiego Najlepszego!!! A ja jeszcze przed, chyba jako jedyna tutaj:)
Pozdrawiam
Karina: dzieki za zyczenia!