post-holiday blues

może niektórzy czytelnicy zauważyli, że mnie nie było. i może zatęsknili, che? no dobra. wiem, że nie, ale pomarzyć mozna ;-) w każdym bądź razie, gdyby się ktoś pytał, to jestem z powrotem. było cudnie. zwiedziliśmy dwa parki narodowe, Glacier w Montanie i Waterton Lakes w Albercie, które nota bene tworzą jeden park, Waterton-Glacier International Peace Park. przejechaliśmy kupę kilometrów, a nasz dziecięciomiesięczniak dzielnie to zniósł. pochodziliśmy trochę po górach, napatrzyliśmy się na dziką zwierzynę i tak po prostu odpoczęliśmy od problemów. kocham road trips. zatrzaskujesz drzwi samochodu i ruszasz w drogę, a swój świat codzienny zostawiasz w tyle.

teraz tylko muszę uporać się z post-holiday blues… tym bardziej, że tam skąd wróciliśmy pogoda nas rozpieszczała. za to saskatoon przywitało nas temperaturami grubo poniżej średniej, zachmurzonym niebem i takim long-term forecast, że nic tylko szykować się na przbycie zimy.

a oto Wild Goose Island w Glacier National Park.

 a tu nasz mały dzielny człowiek :-)

13 Responses to “post-holiday blues”

  1. hjustonon 04 Aug 2009 at 8:58 am

    ale pieknie. nigdy tam nie bylam (chodzi mi o glacier np) i zawsze chcialam pojechac. moze w nastepnym roku. a ile godzin jezdziliscie dziennie?

  2. atsanikon 04 Aug 2009 at 9:10 am

    naprawde warto. polecam. przepieknie. co do jazdy samochodem, to najdluzej jechalismy 10 godzin, w tym pewnie 2 godziny to byly przerwy na jedzenie, zmiane pieluchy, no i rozprostowanie konczyn, bo malego “swedza” i musi chodzic ;-) ale wtedy wyjechalismy w nocy, wiec polowe drogi maly po prostu spal. to byl ekstremalny dzien, jak jechalismy z naszego toona do St Mary w Montanie. jak juz tam bylismy to nie jezdzilismy az tak duzo, pewnie 3-4 godziny dziennie, moze mniej. generalnie jechalismy rano, po sniadaniu, tak zeby dojechac na miejsce, jak maly mial swoja poranna drzemke. pozniej jakis spacer tu tam, troche jazdy samochodem, kolejny spacer, i zwykle kolejna popoludniowa drzemke zaliczal w drodze powrotnej do hotelu, albo i w samym hotelu. po 4 staralismy sie byc juz na miejscu, zeby maly mogl troche pochodzic i porobic to na co on mial ochote ;-)

  3. aniaon 04 Aug 2009 at 9:44 am

    Boski widok. Po wakacjach to by sie przydal jeszcze z tydzien wolnego w domu, zeby do siebie dojsc.

  4. atsanikon 04 Aug 2009 at 9:54 am

    ania: no wlasnie :-)

  5. AnetaCuseon 04 Aug 2009 at 11:26 am

    Zauważyli, zauważyli. Myśleli, że koleżanka się obija, a tymczasem koleżanka na wakacjach widoczki z rodziną podziwiała. Piękne! Ale by się tam fajnie kajakowało…

  6. atsanikon 04 Aug 2009 at 12:01 pm

    Aneta: obija? ja? nigdy! hehe ;-))) niestety procrastinator to moje drugie imie ;-) ale nie tym razem :-) no pieknie bylo. i troche ludzi z kajakami tez widzielismy. kajakowanie po gorskich jeziorach ma ten plus, ze szanse na spotkanie oko w oko z misiem grizzly sa jednak mniejsze :-)

  7. alexxela78on 04 Aug 2009 at 7:54 pm

    Tesknili i zastanawiali sie, co sie stalo ;) A teraz juz wiem. Widoczek przecudny, nierealnie cudny. Och, jak ja tesknie za gorami! Montana, pamietam, ze jak bylam nastolatka to marzylam o mieszkaniu w Montanie, z dzikimi konmi ;) Widzieliscie jakies?

  8. atsanikon 04 Aug 2009 at 8:27 pm

    Ola: dzieki! dzikich koni nie widzielismy, bylo za to duzo saren, jeden los, cos unikatowego podobno co zwie sie wolverine, czarny niedzwiedz z dwoma malymi, maz widzial nawet jednego grizzly. ale i tak mamy lekki niedosyt, bo spodziewalismy sie zobaczyc troche wiecej dzikiej zwierzyny. pewnie trzeba by bylo pojechac tam poza sezonem…

  9. Lilybearon 06 Aug 2009 at 1:48 pm

    Wrocilas :)) Super zdjecie i widoki! Milo zaliczyc takie wakacje. Maly podroznik Wam rosnie :) Pozdrawiam serdecznie i przesylam nieco naszych stopni F – zeby u Was bylo cieplej a u nas bardziej znosnie :)

  10. atsanikon 06 Aug 2009 at 2:59 pm

    Lilybear: dzieki! no przydaloby sie, bo u nas ledwo dobija 20 st C :-(

  11. gmyzkaon 07 Aug 2009 at 1:20 pm

    Pieknie… po naszym road trip w tym roku juz nie moge sie doczekac kolejnej. Fajnie, ze Wasz mlody dobrze zniosl jazde. Jak jechalismy z naszym 3 godziny kilka tygodni temu, to mial dosyc po 30 minutach… Takze jazda z nim obecnie to nie latwa sprawa…

  12. atsanikon 07 Aug 2009 at 3:24 pm

    gmyzka: z naszym tez w sumie nielatwa sprawa. po prostu siedzialam obok niego caly czas i zabawialam, a to zabawka, a to ksiazeczka, a to piosenka, a to zabawka, a to ksiazeczka i tak w kolko, hehe. zatrzymywalismy sie co 1.5-2h, zeby mogl troche pochodzic. i jakos przezylismy :-)

  13. [...] bo postanawiamy wyjechać już w piątek. wybór pada na Waterton Lakes w Albercie. już byliśmy tam, i to z Benkiem, więc miejsce sprawdzone i child-proof. pora obdzwonić okoliczne hotele. optymistycznie [...]

Trackback URI | Comments RSS

Leave a Reply





About



Search






Blog design by Splendid Sparrow and atsanik