Jun 09 2009

pomyłka

Published by atsanik at 9:28 am under z życia pracusia

dzisiejszy dzień zaczął sie paskudnie. a to dopiero 8 rano, wolę nie myśleć co będzie dalej…

dla wyjaśnienia, chodzi o moją pracę. generalnie badam toksyczność pewnego zwiazku. jako obiekt testowy wykorzystuję larwy pewnego gatunku ryb. wczorajszy dzień spędziłam na przygotowywaniu różnych roztworów i dodawaniu ich do moich biednych ryb. miałam na tyle dużo pracy, że niestety do domu wróciłam o dziewiątej, jak Ben już smacznie spał.

dzisiaj byłam w labie już o siódmej rano, tylko po to, żeby zobaczyć, że coś sknociłam, bo wszystkie moje ryby dawno padły :-( a nie powinny. przeprowadziłam małe dochodzenie i wszystko stało sie jasne – moja wina, dodałam za dużo tego toksycznego związku i tyle. nie wiem jak to stało, nigdy przdtem się nie myliłam. cztery dni pracy poszły na marne. ech życie…

no cóż, pozostaję mi tylko Seneka i jego słynne “errare humanum est”.

8 responses so far

8 Responses to “pomyłka”

  1. aniaon 09 Jun 2009 at 10:43 am

    A czy larwy byly od poczatku przeznaczone do usmiercenia tym zwiazkiem?

  2. AnetaCuseon 09 Jun 2009 at 10:55 am

    Bardzo współczuję, to przykre. Niestety jak sama zauważyłaś wszyscy robimy błędy, pomyśl o lekarzach :/.

  3. atsanikon 09 Jun 2009 at 11:15 am

    Ania: no generalnie nie tym zwiazkiem, ale generalnie byly do pozniejszego usmiercenia, bo ja pozniej badam na nich, gdzie ten zwiazek i w jakich ilosciach sie odklada… problem w tym, ze szkoda ich smierci na marne, ze sie tak wyraze, a poza tym mam pewien deadline przed ktorym musze zdazyc z tymi eksperymentami… ech, taki los eksperymentatora…

    Aneta:no to fakt… tylko, ze ja perfekcjonistka jestem :-( i jakos tak zle mi z ta pomylka…

  4. evekon 09 Jun 2009 at 11:58 am

    a krolisie chociaz poglaskane?! ;O)

  5. atsanikon 09 Jun 2009 at 12:58 pm

    no staram sie je glaskac, ale musze przyznac, ze one najwwiecej ucierpialy, i na pojawieniu sie Bena, i na moim powrocie do pracy :-( pocieszam sie, ze przynajmniej maja siebie, musze kiedys nagrac film jak Niunia czysci Szarikowi uszy, super widok :-) glaski dla Luisa!

  6. Karinaon 10 Jun 2009 at 3:58 pm

    No najgorsze sa te ograniczenia czasowe…:(, wiem coś o tym…ale myśle, ze nadrobisz to, tylko na spokojnie i bez stresu. Może rzeczywiscie warto zostac troche po godzinach w pracy… dobrze, ze masz męża na “macierzyńskim” i sie synkiem zajmie. Powodzenia życzę i pozdrawiam!!

  7. atsanikon 13 Jun 2009 at 8:44 am

    karina: dzieki! przede mna wlasnie weekend w pracy :-( a na zewnatrz pelnia lata… ech.

  8. Karinaon 14 Jun 2009 at 12:30 pm

    Nie jesteś sama ja też w weekend pracowałam… (i pogoda w Irlandii nie najgorsza, co jest rzadkością tutaj), ale trudno takie życie:). Niedawno z Polski wróciłam i 3 ost. dni mojego pobytu byly takie upalne, ze na razie mi wystarczy gorąca w dużym mieście, ja lubie tak max do 25C i troszkę wiatru dla ochłody:). Pozdrawiam i powodzenia w badaniach!

Trackback URI | Comments RSS

Leave a Reply