May 28 2009
kto rano wstaje
piąta rano. i co robi skonana matka ośmio-i-pół miesięczniaka? pisze posta he he. taaak. coś musi być ze mną nie tak… mąż pojechał wczoraj do Calgary, a ja jakoś nie mogę sobie znaleźć miejsca w tym dużym łóżku. i tak leżąc pomyślałam sobie, że, po pierwsze, już dawno nic do Was nie pisałam, a po drugie, że nie pisałam już dawno nic o Benku, a przecież tyle sie zdarzyło.
przede wszystkim, gdzieś tak ze cztery tygodnie temu, Benek został ostatecznie odcycowany. muszę przyznać, że jak przystało na wyrodną matkę, jest mi bez tego całkiem dobrze :-o ale zastrzegam, to bardzo indywidualna sprawa, i żeby nie było, ża ja tu nie popieram naturalnego karmienia, popieram w całej rozciągłości. odcycowanie odbyło się zupełnie bezboleśnie, i o dziwo, odkąd je wyeliminowaliśmy, a szczególnie to jedno karmienie nocne, mały śpi snem sprawiedliwego, idzie spać z kurami (czytaj: ósma wieczorem) i niestety z nimi też wstaje (szósta rano).
po odcycowaniu przyszedł czas na przenosiny do własnego pokoju. tak samo bezbolesne jak i to pierwsze. a co za ulga dla dorosłych, że w końcu mamy z powrotem swój własny pokój! nareszcie można poczytać książkę w łożku, pogadać, poszperać nocami w internecie i przede wszystkim odpocząć po całym dniu chodzenia z małym, bo…
…Benek, gdyby tylko mógł, to mówiłby cały dzień – chcę stać.
mata edukacyjna – chcę stać. ciągnięcie motylków – nuda. zabawa dzwoniącym zajączkiem – nuda. trzymanie się dwóch tyczek – przednia zabawa.
ława w pokoju – chcę stać, a najlepiej to połóżcie na niej wszystkie piloty, a ja już pokażę wam co można z nimi zrobić (czytaj: obślinić, wylizać, zrzucić na podłogę i czekać jak wrócą ponownie na górę – tak sobie rodziców wychowałem, he he)
a jak już stoję – to przecież trzeba iść. raz dwa raz dwa raz dwa.
i tak przez cały dzień.
myślę, że nici będą z Benka czołgania, niezbyt go to interesuje, a jeśli już to czołga sie do tyłu. dzięki temu odkryliśmy inną przednią zabawę, zeskakiwanie z materaca. kładziemy Benka na brzuchu na naszym materacu (+ podstawa, czyli gdzieś tak 50-60 cm wysokości), a on szuru szuru, już wisi nogami w dole i wcale go to nie przestrasza, wręcz przeciwnie. merda nogami przeszczęśliwy, i znowu szuru szuru, i tak kurczowo trzymając się prześcieradła, ląduje na ziemi. a uśmiech po wylądowaniu – bezcenny.
oprócz stania (ze wsparciem) i prób chodzenia (również ze wsparciem) następną rozrywką Benka jest coś co się tu nazywa jamperoo lub jumper. wkładamy Benka do środka, i się zaczyna – hop sa sa, hop sa sa, hop sa sa…
ale nic tak naprawdę nie zastąpi plastikowego wiaderka i paru klocków. może tak siedzieć i siedzieć, i wkładać te klocki do wiaderka, i je wyjmować. przypomina mi się wtedy Kłapouchy i jego prezent urodzinowy, baryłeczka po miodzie od Kubusia i szczątki balonika od Prosiaczka – “lecz Kłapouchy nie słuchał. wkładał balonik i wyjmował go z powrotem, szczęśliwy jak jeszcze nigdy w życiu”.
fajnie jest być mamą takiego szkraba, szczególnie gdy już jest ta wyczekana interakcja a nie tylko jednostronna komunikacja. uśmiech, gdy ty sie uśmiechasz, wzrok wpatrzony w ciebie, gdy pokazujesz mu lampę (ano właśnie – lampy – kolejne odkrycie), chichranie się, gdy mówisz “a psik”, i takie tam inne.
a tak w ogóle to w końcu zrobiło się ciepło. nareszcie.
a oto Ben ze swoim ulubionym wiaderkiem.
Ben w akcji pilotowej.
wiosna proszę państwa!



ooo tez mamy ten stolik leapfrog. franek tez uwielbia przy nim ‘stac’. doskonale cie rozumiem z tym staniem. frankowi sie az nogi preza zeby tylko go gdzies postawic. najbardziej lubi przy parapecie (nasze sa b nisko).
noi fajnie, ze juz u was wiosna!
Fajnie, ze wiosna i Benek jaki duzy! :) Moj tez lubi stac (ale musze go trzymac) i wklada do buzi wszytsko, co popadnie… I czemu oni tak lubia piloty?! :) Ten jumper tu sie nazywa bouncer :)
No nareszcie cos pozytywnego napisalas. Pomyslalam sobie przed chwilka, ze wpadne do Ciebie i Cie opiurkam, ze nic nie piszesz, a tu prosze. Napisalas ;) Super, ze juz cieplo. A Ben, powtorze za dziewczynami, duzy sie zrobil, dawno Go tutaj nie bylo! I zabawki te same, wszyscy je lubia ;) a i gratulacje z szybkiego odcycowania i przenosin do wlasnego lozeczka i tego spania przez cala noc, bosko. Pozdrawiam serdecznie, pisz czesciej!
dzieki dziewczyny! no urosl maly, to fakt. i twarz juz zupelnie inna, nie taka juz niemowleca.
ten stolik leapfrog to u nas tez gadzet numer jeden jesli chodzi o stanie, ciekawa jestem, czy w usa tez jest dwujezyczny (tutaj angielski i francuski)…
pozdrawiam cieplo!
Dobrze, że w końcu macie ciepło, będziesz mogła przenieść się z Benkiem w jakąś przyrodę:)
u nas angielski i hiszpanski
hjuston: tak myslalam ;-) moj maz wykorzystuje francuski do uczenia Benka: bon jour kupa, bon soir kupa, hehe.
kw: no nareszcie mozemy gdzies z nim ruszyc!
U nas za to raczkowanie na całego. A do stania dopiero zaczyna się zabierać.
Ale najlepszą zabawa też jest wkładnie i wyciąganie klocków z miski + walenie drewnianą łyżka po wszystkim ;)
patekku: no wlasnie, najlepsza zabawa to walenie czymkolwiek, byleby efekt dzwiekowy byl ;-)