May 04 2009
czego obawiają się świnie na preriach
o świńskiej grypie miałam nie pisać, bo primo jakoś mnie nie przestrasza odkąd wyczytałam na stronie WHO ile ludzi umiera rocznie na całym świecie na tzw. normalną grypę, a secundo, jak na razie na moich preriach nie stwierdzono żadnych przypadków zachorowań (co pewnie tłumaczy częściowo to, że jak na razie w panikę nie popadam), bo żeby nie było że ja tu sobie lekce ważę, o co to to nie, poczekajcie tylko jak coś się i tu pojawi, to pewnie na drugi dzień zacznę się pakować.
no ale o takim newsie muszę napisać. większość z nas pewnie boi się, że a nuż się zarazi wirusem świńskiej grypy. a co mają powiedzieć na to biedne prosiaki. nie dość, że los ich marny, to jeszcze przyjeżdża taki jeden wczasowicz z Meksyku i zaraża je świńską grypą! tak, tak. takie to rzeczy na preriach się dzieją (w sąsiedniej Albercie dla dokładności).
wczoraj CNN i kanadyjskie portale newsowe podały, że na jednej z farm w centralnej Albercie stwierdzono zakażenie wirusem H1N1 typu A (czyli tym samym, który jest odpowiedzialny za obecne zachorowania na świńską grypę wśród ludzi) wśród ponad dwutysięcznego stada świń. co ciekawe podejrzewa się, że świnie zostały zarażone wirusem przez pracownika tejże farmy, który z objawami grypy powrócił niedawno z wakacji w Meksyku. jest to pierwszy udokumentowany przypadek tego typu.
Calgary Herald podał dzisiaj rano, cytując anonimowych pracowników rządowych, że ponad 200 zakażonych świń dochodzi do siebie :-) ciekawe jaki będzie ich los…
smacznego.
no biedne świnki! wszystko na nie zwalają, cała winę i jeszcze zarażają… ja też staram się nie zwariować w temacie świnskiej grypy. ale myślę o królisiu…. pogoda już ładna, zabrałabym go na trawę… ale może warto poczekać kilka dni jeszcze?… ładna pogoda nie ucieknie, a zdrowie królisia bezcenne… pytałam Luisa o zdanie w temacie, ale wykicał tylko w kierunku miski z jedzeniem ;O)
pewnie lepiej poczekac… choc tak naprawde to zalezy od temperatury, jak w okolicach 20 st C to pewnie bym zabrala na zewnatrz. jak juz Luis wykica na zielona trawe, to zamiesc koniecznie zdjecia!
No prosze, dawno nie zagladalem a tu takie zmiany. Bardzo mi sie podoba naglowek, bomba! Teraz pozostaje mi nadrobic zaleglosci w lekturze;)
Macie juz w koncu cieplej? Ja zaczalem chodzic w samej koszuli i t-shircie, poza tym jest slonecznie wiekszosc czasu i w koncu moge chodzic na kawe albo lunch na zewnatrz.
kw: dzieki! od pewnego czasu juz zbieralam sie, zeby jakos spersonalizowac moj blog no i w koncu sie udalo :-)
u nas tez juz cieplej, bywalo juz nawet po 20 stopni. niestety wegetacja roslinna troche opozniona, trawa dopiero co wylazi, podobnie paki na drzewach. kawy i lunchu na zewnatrz zazdroszcze. jeszcze za zimno, no i poza tym tego lata moj ulubiony spot zajety przez ciezki sprzet, cos tam rozbudowuja na moim kampusie…
A mozesz mi zdradzic czym sie zajmujesz na tym kampusie? Moze byc na maila jak nie chcesz pisac tutaj.
Oh..biedne ryjki. Bardzo ciekawe co sie z nimi stanie, bo czy chcemy jesc wieprzowine wczesniej chorych na grype swin? Nastepnym pytaniem jest co sie dzieje z innymi chorymi/juz wyleczonymi zwierzetami, czy sie je zabija na mieso? Od razu sie odechciewa byc miesozernym.
kw: zaraz cos napisze :-)
aleksandra: szukalam w newsach, ale ani slowa co dalej ze swiniakami. generalnie, nie mozna zarazic sie grypa jedzac mieso od zarazonej swini, wiec…
mi sie odechciewa bycia miesozernym rowniez z innych przyczyn… jak sobie pomysle, skad to mielone sie wzielo, i ze kiedyc taka krowa sobie po prostu zyla… ale len jestem, bycie wegetarianinem wymaga pewnego rodzaju dyscypliny kulinarnej, ze sie tak wyraze ;-)