wychodzimy z zimy trochę bladzi

trochę jakby z zaspy zamyślenia.

uczymy się chodzić po trawie.

patrzymy kaczeńcom prosto w oczy.

 

jabłko z zimy co nam zostało.

dzielimy na dwoje.

 

może przejdziemy razem do lata i dalej.

może jest nam dzisiaj to pisane.

a może po prostu nasza miłość

w wodę rzucony kamień…

 

lubię tę piosenkę WGB z tekstem Adama Ziemianina. jabłko z zimy… pamiętam jak mój śp. tato kupwał na zimę parę skrzynek jabłek, które trzymaliśmy w piwnicy. pod koniec zimy były już takie miękkie. teraz to jabłka zawsze takie same…

a co do naszego wychodzenia z zimy, to u nas z tymi kaczeńcami to jeszcze nieprawda, ale kto wie. jeśli temperatury bedą takie jak zapowiadają, to może w końcu i na moich preriach coś zakwitnie.

ta zima było okrutna, brutal and cruel jak nazwały ją tutejsze media. został pobity nowy rekord pogodowy w Saskatoonie, 24 dni pod rząd z temperaturami poniżej -25 st. C. może to efekt globalnego ocieplenia, jak na filmie The Day After Tomorrow?

no ale dość już o zimie. w końcu i do nas zawitała wiosna. lód na rzece South Saskatchewan stopniał gdzieś tak tydzień temu. zielony kolor trawy powoli zastępuje wszechobecny brąz. niektóre drzewa mają już nawet pąki.

ale przede wszystkim wrócily do nas gęsi kanadyjskie i pelikany. to taki pierwszy znak prawdziwej wiosny. oprócz klapek na nogach tubylców of course. btw, czy inni mieszkańcy Kanady lub północnych stanów naszego sąsiada zaobserwowali fenomen klapkowy również, czy organicza się on tylko do prerii? otóż, gdy tylko temperatury przekroczą magiczne zero Celsjusza, mieszkańcy prerii wskakują w szorty (!) i zakładają klapki na nogi (!!!). noszenie klapek i szortów wczesną wiosną to, obok grillowania w głębokiej zimie, cechy charakterystyczne tutejszych mieszkańców.

wiosenna pogoda i nas w końcu wymiotła z domu. Benek szczęśliwy na zewnątrz (byle nie był w wózku czy foteliku samochodowym), bo przecież tyle nowych rzeczy dookoła. ten zachwyt i studiowanie przedmiotów na pozór nudnych i nieciekawych przez takiego malucha jest dla mnie niesamowitym doświadczeniem.

a poniżej seria przypadkowych fotek z ostatnich dwóch tygodni. miłego oglądania i długiego weekendu (tym lucky ones w Polsce oczywiście ;-) bo u nas święto pracy świętuje się w pracy.

5 Responses to “wychodzimy z zimy trochę bladzi”

  1. evekon 01 May 2009 at 7:52 pm

    no po prostu musze to napisać: śpiący Szarik jest boski!!!! ;O) i śpi z zamkniętymi oczkami?? Luis baaaaaaaaaaardzo rzadko zamyka oczka do spania, co najwyżej przymyka…
    a widoczki fajne tam masz. i zobaczyć prawdziwego pelikana – ho ho! :O)

  2. atsanikon 02 May 2009 at 11:55 am

    dzieki, przekaze Szarikowi ;-) no z niego to ogromny spioch jest. Niunia to nigdy nie spi naprawde, tylko czuwa.
    a co do ptactwa to u nas tego calkiem sporo, tylko, ze jak sie wybierzesz gdzies poza miasto, zeby je podgladnac, to mozesz przwywiezc na sobie calkiem sporo kleszczy :-( a ja kleszczy sie boje :-(

  3. evekon 02 May 2009 at 3:31 pm

    no bo Szarik wie co dobre!! ;O) glaski! a z kleszczami to mamy podobnie. oj, to paskudztwo! trzeba unikac! :O|

  4. kobieta pracujacaon 02 May 2009 at 8:55 pm

    Fajnie ze wsadzilas kilka fotek ;) Faktycznie jeszcze troche szaro tam u Was, ale pelikan odlotowy! Widac ze Benkowi juz sie pojawiaja zeby? A Szarki slodki bardzo! Pozdrawiam!

  5. atsanikon 04 May 2009 at 11:11 am

    ja tez pozdrawiam! zeby juz ida, na razie tylko dwie dolne jedynki, ale czekamy na dalszy rozwoj wypadkow ;-)

Trackback URI | Comments RSS

Leave a Reply





About



Search






Blog design by Splendid Sparrow and atsanik