Jan 19 2009
szczęście
pierwsza w nocy. maż parę minut temu położył się do łóżka po wieczornej nauce. jeszcze tyko sześć godzin i będzie musiał wstać do pracy. w sypialni cisza. nagle lekkie westchnięcie przechodzące w pomrukiwanie i w końcu w łkanie. wstaję. zaglądam. Ben przebudzony, z otwartymi oczami. nie ma sensu juz go usypiać. trzeba nakarmić. zabieram Bena i siadamy na fotelu. i zaczynamy karmienie. maż przebudzony odwraca się do nas. patrzy, uśmiecha się i całuje syna w głowe. i mówi uśmiechając się ciągle:
-jestem taki szczęśliwy.
-dlaczego? pytam też się uśmiechając.
-bo mam was.
tylko tyle słów wystarczyło mi, zeby to nocne karmienie przerodzilo sie w jedną z tych chwil, które pamięta się przez długie lata.
Piekne :) I tak trzymac :)
Awww… :)
Bardzo ladne… dzieki za podzielenie sie taka chwila, oby najwiecej takich bylo :)
a ja dziękuję wszystkim czytającym za pięknie za wpisy tutaj na blogu :-)