Jan 13 2009
idzie odwilż
wiem, wiem, wiało już chłodem z mojego bloga, ostatni wpis ze świąt jeszcze, ale tak szybko się mnie nie pozbędziecie ;-) wracam do internetowego świata. trochę zajeło mi przestawienie się na nowy układ w domu: ja+mąż+Ben+babcia. ale jest lepiej, znacznie lepiej niż było na początku. napiszę tylko, że nie spodziewałam się, że tak cieżko bedzie być za jednym zamachem i matką i córką i żoną również. a tak w ogóle to BYLE DO WIOSNY!
na preriach epoka lodowcowa powoli ustępuje wielkiej odwilży. za parę dni ma się zrobić dodatnia temperatura (!). plusem będzie możliwość otwrzenia okien w domu, w końcu!, no i wyjście z Benkiem na jakis spacer. minusy to przede wszystkim wielka chlapa i brudne auto, do którego będzie aż strach wsiąść.
ale na razie mróz trzyma. dzisiaj nadal w okolicach -20 stopni C. a mnie, jak zwykle po świetach, dopada rodzaj winter blues, do którego w tym roku dołączyła tzw. cabin fever, bo siedzę głównie w domu. nie da rady wyjść z małym brzdącem gdy takie mrozy za oknem. siedzimy więc sobie grzecznie w domu, ja i Ben i babcia, ale czasami jest to dosyć męczące. według czytanej przeze mnie ostatnio ksiązki (Calling the Prairies Home – Mike O’Brien) mieszkańcy kanadyjskich prerii nie cierpią raczej na winter blues, bo słońca na preriach raczej zimą nie brakuje. no nie wiem, ostatnio słonecznych dni jest u nas jak na lekarstwo. a co do cabin fever, które ponoć często dotyka mieszkańców prerii, to niestety jedynem lekarstwem jest wyjście na zewnątrz i uprawianie sportów zimowych jak na przykład jazdy na łyżwach (kocham!) czy na nartach-biegówkach (też fajne i całkiem popularne na preriach, bo tu płasko że hej). generalnie super, tylko jak tu jeździć na nartach czy łyżwach, gdy na zewnątrz tak zimno, że wszystko, łącznie z ciałem delikwenta, przymarza w tempie błyskawicznym. no to sobie ponarzekałam ;-) wybaczcie.
a tak z ciekawostek tyczących się prerii to wyczytałam w wyżej wspomnianej książce, że najniższą temperaturę ciała odnotowano w 1994 u niejakiej Karlee Kosolofski, dwuletniej dziewczynki z miasteczka Rouleau w moim Saskatchewan. Karlee wyszła z domu i się zgubiła. przez sześć godzin szukano ją a temperatury sięgały wtedy -20 st C. gdy ją odnaleziono, temperatura jej ciała wynosiła podobno 14 stopni C. myślano, że Karlee zamarzła na śmierć. nieoczekiwanie, dziewczynkę udało sie uratować! prawdę powiedziwszy to jakoś ciężko w to uwierzyć, bo historia na miarę Super Expressu czy innego podobnego czytadła. z drugiej strony mieszkańcy prerii wydają mi się czasami szczególnie odporni na niskie temperatury, bo jak inaczej wytłumaczyć wychodzenie z domu w szortach przy -20 st C (mój sąsiad) czy odgarnianie śniegu w podkoszulku przy -10 st C (widziane z auta ostatnio). to pewnie efekt hartowania ciała od maleńkości. ja naszego Benia opatulam w futerkowy kombinezon przy każdym wyjściu z domu do auta, a znajomi Kanadyjczycy ubierają swą córę tylko w jeden cienki sweterek i narzucają równie cienki kocyk. no i córa ma się całkiem dobrze i nie choruje. Beniu z resztą też nie, przynajmniej na razie. i mam nadzieję, że już mu tak zostanie.
życzę wszystkim dużo zdrowia i ciepłego domu :-)
a tak wygląda Saskatoon gdy na zewnątrz trzaskające mrozy.

ja tu jestem poraz pierwszy ale szybko nadrobie zaleglosci w czytaniu. pozdrawiam
Zajrzalam tu od Alexxeli i jezeli pozwolisz bede zagladac czesciej. Zimno mi sie zrobilo od samego czytania , a zdjecia obejrzalam i jestem zachwycona.
Pozdrawiam. Ania
Tak wlasnie myslalam, ze tam Cie przymrozilo do podloza, bo jak u nas tak zimno to co dopiero na preriach. Ja wprawdzie wychodze nieco na zewnatrz, ale w ciagu tygodnia bardzo malo widze swiatla dziennego. Nie wiem czy to cabin fever czy office fever, ale cos tego typu zaczyna mnie dopadac… Jutro ma byc -20 a w czwartek “feels like -35…”. Masz racje, oby do wiosny!!
A nas, pomimo ze duuuzo bardziej na poludnie, zastaly silne mrozy. Syracuse poza ostrymi zimami slynie tez z braku slonca, wiec tego akurat Wam zazdroszcze, ale nie temperatur. Brr.
Oj wspolczuje tego zimna i tego, ze nie mozesz wyjsc z Benem na dwor. A czy sama od czasu do czasu wychodzisz? Co do do bycia corka/ zona , w moim przypadku to tez jest czasami ciezko, mam wspanialy kontakt i z Mama i z Mezem, lubia sie nawzajem, ale czasem dochodzi do klotni pomiedzy mna a mezem, bo czasu z nim nie spedzam, bo gadamy po polsku, czasami sie zachowuje jak ‘jerk’. Jestem ciekawa jak to by bylo jakbym byla jeszcze matka, ale wtedy pewnie nie chodzilabym do pracy. Ciesze sie, ze u Ciebie sie ulozylo i nie iskrzy. U nas ma byc teraz zimno do weekendu. Tez mi sie juz marzy wiosna, z kwiatami :) A o nartach rozmawialam dzisiaj ze znajoma, na biegowkach chyba ostatni raz bylam w szkole sredniej, na zjazdowych pewnie tez, na snowboardzie prawie piec lat temu…chetnie bym sobie pobiegala na biegowkach-niesamowity wysilek ;) Pozdrawiam cieplo!
hjuston i ania-usa: witam na blogu, miło mi że grono czytających moje wypociny się powiększa, tylko że presja coraz większa, żeby pisać (to przede wszystkim) i to pisać z sensem ;-)
kobieta pracujaca: widzę, że i na wschód dotarło arktyczne powietrze, trzymajcie sie ciepło, ciekawe jak was psiak zniesie tak niską temperaturę podczas spaceru…
aneta: ja z dwojga złego wolę chyba jak jest zimno, byle by było słonecznie, brak słońca mnie dobija. jak mieszkaliśmy w Hamburgu dopadały mnie częste depresje, bo tam często zawsze było pochmurnie i lało :-(
Aleksandra: czasami sama wychodzę, wyrzucić śmieci he he ;-) problem w tym, że tam gdzie mieszkam nie ma za bardzo gdzie pójść a prawa jazdy ciągle nie mam (mam nadzieję w końcu zrobić w tym roku bo na tym kontynencie to cieżko żyć bez tego). a co do sytuacji w domu to na początku iskrzyło że hej, ale zdolności adaptacyjne człowieka są jednak ogromne ;-) zazdroszcze dobrych stosunków z Mamą, u mnie to niestety różnie bywało i bywa nadal niestety. ale cenię ją za to jaką jest babcią, po prostu kochaną :-)
U nas dzis tez powialo Artyka, mroz -20. Slonce wprawdzie swieci, ale marna to pociecha.
Atsanik – ja mam tak samo… tzn. moj kontakt z mama rozny, ale cenie ja jako babcie i chce, by mlody mial z nia dobry kontakt :)
Sprawdziłam gdzie leży Saskatchewan. Toż ty mieszkasz w kanadyjskiej Syberii! ;)
Oby do wiosny!