muszę się przyznać, że mam pewną słabość do amerykańskich świątecznych piosenek. nic tak mnie nie wprawia w świąteczny nastrój jak White Christmas czy Have Yourself a Merry Little Christmas chociaż Przyjaciele Karpia z radiowej Trójki czy też Kolęda płynie z wysokości Pospieszalskich też mają pewną moc nastrojo-twórczą :-)
w zwiazku ze zbliżającymi się świętami, postanowiłam się zaopatrzyć w różnego rodzaju płyty z takową muzyką. ponieważ w Kanadzie, zgodnie z tym co opisał kw, biblioteki są pełne dóbr wszelakich, poprosiłam męża o wypożyczenie paru płyt. przytaskał różne, m.in. coś co sie nazywa Canadian Christmas, ale tę akuat nie polecam. to co chcę polecić znalazłam na jednej z płyt zupełnie przez przypadek. a był to utwór noszący tytuł River. czy słyszeliście kiedyś o nim w kontekście światecznej muzyki? bo ja nie. raczej nie ma go w typowych składankach. pewnie dlatego, że tak naprawdę to nie jest on o świętach. ten utwór tak mi się spodobał, że zaczęłam szukać jego oryginalnego autora i w ten sposób odkryłam Joni Mitchell. o Joni Mitchell słyszałam wcześniej, bo pani ta wychowała sie w moim obecnym mieście – Saskatoon, z czego cała prowincja Saskatchewan jest bardzo dumna. jeśli wierzyć temu co piszą w internecie, Joni Mitchell ciągle z resztą uważa Saskatchewan za swoją home province. nigdy jednak jej nie słuchałam.
a tutaj link z you tube dla wszystkich zainteresowanych:
utwór River, to jedna z tych piosenek, w której zakochałam się od pierwszego słuchania. podobnie było z Nights Like These mojego ukochanego Lucero czy dawno kiedys z Wonderful Tonight Erica Claptona. takich utworów mam więcej i często do nich wracam, bo przywołują wiele miłych wspomnień. takie Wonderful Tonight na przykład dostałam nagrane na kasecie (!) od mojego męża, a ówczesnego nowopoznanego kolegi licealnego, zimą ’93. i dotąd jak słucham tego utworu to widzę siebie rozmarzoną, ze słuchawkami na uszach, maszerującą wzdłuż rzeki ze szkoły do domu. a śniegu było tej zimy, że ho ho…
a wracając do zimowo-świątecznych utworów do mogę polecić płytę Wintersong w wykonaniu innej Kanadyjki – Sarah McLachlan. w sam raz do słuchania w zimne wieczory, przy kominku i przy płatkach śniegu leniwie tańczących za oknem. ech rozmarzyłam się… miłego słuchania tej zimy :-)

A ja się noszę z zamiarem przedstawienia co ciekawszych kanadyjskich muzyków, bo jest ich całkiem sporo…
Póki co sugestia świąteczna. Według mnie najładniejsza świąteczna płyta Made in Canada to krótki album, który jakiś czas temu nagrała Loreena McKennitt. Album nazywa się “Winter Garden – Five Songs for the Season” i zawiera głównie tradycyjne angielskie kawałki (rozrzut jest duży bo od anonimowych do Szekspira) we wspaniałych aranżacjach Loreeny:
http://www.quinlanroad.com/explorethemusic/wintergarden.asp
A oto moja ulubiona piosenka, w dwóch różnych aranżacjach:
http://www.resvaria.net/2007/12/16/z-szafy-grajacej-przed-swietami
Płyta Jethro Tull z której jest ta piosenka jest moją drugą ulubioną płytą świąteczną:)
Wcielo mój komentarz, może dlatego, że były w nim linki…
kw: musialam zaakceptowac Twoj komentarz, pewnie ze wzgledu na te linki.
Loreene bardzo lubie, ale mam tylko jedna plyte – Elemental.
Dzieki za info. Ide szukac online w bibliotece te zimowa, moze maja.
Pytanko – ile zabralo czasu zanim cie przestaly bolec?? :)
[...] to djmoose znalazł) takie oto wykonanie River Joni Mitchell (o którym pisałam już kiedyś tu). utwór pochodzi z płyty Herbie Hancocka, River (the joni letters). polecam na leniwe [...]