mały śpi. ale nie wiadomo jak długo. więc będę się streszczać. po wielu tygodniach walki i przeszukiwania internetu udało mi się w końcu przewalczyć polskie znaki na moim blogu. więc jeśli tylko chcecie to możecie je używać. walka była ciężka, bo ja z informatyką mam niewiele wspólnego. gdzieś tam kiedyś coś sie programowało, ale to było dawno i nieprawda. nie ma to jednak jak upór i chora ambicja :-) może też macie tak jak ja? jak już się czegoś podejmiecie, to nie poprzestaniecie zanim nie rozwiążecie problemu, nie zakończycie zadania etc. ja tak mam niestety. piszę niestety, bo czasami ta chora ambicja wpędza mnie w jeszcze większe kłopoty. tym razem jednak tak sie nie stało, choć była taka możliwość, że zamiast polskich znaków moge stracić to co napisałam wcześniej. no ale wszystko skończyło sie dobrze :-)
a tak w ogóle to zima już przyszła, jak widać na załączonym zdjęciu z okna mojej sypialni. śniegu wprawdzie jeszcze niewiele, nie to co niektórzy szczęśliwcy na wschodzie ;-) mam nadzieję, jak co roku z resztą, że świeta będą białe. odkąd jesteśmy na naszych preriach to są, ale nigdy nic nie wiadomo w dobie globalnego ocieplenia.

a Ben nasz ostatnio śmieje sie pięknie i śpi coraz dłużej w nocy, i coraz krócej w dzień, więc czasu na internet nie za wiele. a szkoda, bo tyle nowych notek blogowych, a ja nie mam kiedy na nie odpisać. ale czytam i odpiszę, jak tylko znajdę ten czas. a dni lecą jak szalone ostatnio. i już kolejny weekend za rogiem…
trzymajcie się ciepło moi bloggerzy :-)

w zeszly piatek nasz Ben skonczyl osiem tygodni. duzy juz chlop z niego, bo ponad czterokilogramowy. a ja czuje te wage na wlasnych kosciach i miesniach :-) niedlugo pewnie od noszenia Bena dorobie sie calkiem niezlych bicepsow.
a nasz Ben to juz zupelnie inny czlowiek niz to male, czerwone stworzenie co ze mnie wyszlo 13 wrzesnia. przegladam zdjecia (o ile Ben pozwoli) i nadziwic sie nie moge, jak bardzo sie zmienil i zmeznial. rysy ciagle te same, ale spojrzenie juz inne, takie rozumne. juz widze, ze nas widzi i cos tam analizuje. i, parafrazujac slowa z wiersza Grzegorza Bialkowskiego, usmiecha sie w usmiech naszych oczu. taki usmiech przywraca sily i dziala jak mocna kawa z rana. i wlasnie taki usmiech sprezentowal mi dzis o trzeciej nad ranem, gdy zobaczyl cyca :-) niezapomniany moment, taki do ocalenia na pewno.
zaczyna nam tez juz troche gaworzyc. staram sie mowic do niego a nie obok niego i czasami dostane jakas odpowiedz :-) podobno mozna juz czytac takim maluchom. ksiazeczki dla dzieci przyleca razem z babcia na poczatku grudnia, wiec na razie musi biedak sluchac doroslych opowiadan (nie zeby z tego cos rozumial tak czy siak ;-)
ma juz tez swoje ulubione przedmioty i czynnosci. bardzo lubi pluszaka pingwina, ktorego ochrzcilismy imieniem Kowalski (na czesc meznego pingwina z filmu Madagaskar). pewnie dlatego, ze taki kontrastowy – bialy i czarny tylko. czesto zatrzymuje na Kowalskim swoj wzrok i wodzi za nim oczami. Ben lubi tez cos, co jest na polce w kuchni. za bardzo nie wiemy co to jest (maz twierdzi, ze worek pelen zelkowych miskow ;-) ale podejscie do tej polki i zblizenie sie do tego czegos pozwala mu sie uspokoic :-o
widac tez, ze lubi kapiele. jest to z reszta jeden z naszych niezawodnych sposobow na zatrzymanie kolkowego placzu wieczorem. lubi tez jazde samochodem. czasami wiec, szczegolnie gdy dokucza mu kolka, wsadzamy go do fotelika i ruszamy autem w miasto, wstepujac najpierw do Tima Hortonsa na kawe i timbitsy ;-) i ze wzgledu na timbitsy mam nadzieje, ze kolka mu niedlugo przejdzie, bo inaczej moj plan zmieszczenia sie w przedciazowe dzinsy niestety sie nie powiedzie ;-)
sa pewne czynnosci, ktorych nie lubi – jak na przyklad przemywania buzi i wkladania ubrania przez glowe. nie lubi tez siedziec z kupa w portkach, ale to akurat jest przejaw jak najbardziej normalny ;-) spedzilam kiedys godzine na tuleniu Bena w ogromnym placzu, po to tylko, zeby sie przekonac, ze powodem byl zbedny balast w pampersie. ja oczywiscie podejrzewalam 100 innych rzeczy, ale nie ta najbardziej prozaiczna ;-)
i taki jest ten nasz Ben. i mimo, ze jestesmy juz razem osiem tygodni, ja i maz ciagle nie mozemy sie nadziwic, ze on tu juz jest a my jestesmy jego rodzicami.
a tu dla porownania, Ben w pierwszym i osmym tygodniu zycia. zobaczcie jaki maly na tle tej strzykawki ;-)

Obama :-) oby tylko sprostal wszystkim oczekiwaniom wyborcow. historyczny moment. moze bede kiedys wnukom opowiadac. szkoda tylko, ze nie mieszkam w Chicago, bo na pewno wybralabym sie wczoraj do Grant Park. a teraz krotki filmik z japonskiego miasta noszacego nazwe Obama :-)

pozwole sobie na moim blogu wyrazic moje upodobania polityczne :-) wiecej takich postow raczej nie bedzie, bo ja z tych niepolitycznych i nieglosujacych (tak wiem powinnam, ale generalnie uwazam, ze jak sie w swoim kraju nie mieszka, to nie powinno sie decydowac i prosze na mnie za to nie krzyczec ;-)
jak napisala Aleksandra - historyczne wybory, pierwszy czarnoskory kandydat na prezydenta w usa. w usa, gdzie w niektorych stanach jeszcze w latach szescdziesiatych ludzie tacy jak Barack nie mieli prawa glosu. bardzo to smutne. dlatego tez mam nadzieje, ze wygra Obama i ze rzeczywiscie wprowadzi zapowiadane zmiany.
a czas przedwyborczy byl calkiem ciekawy :-) bohaterami byli oczywiscie Joe the Plumber i Sarah Palin. hitem tego okresu bylo dla mnie wystawienie do tzw. wiatru Johna McCaina przez wyzej wspomnianego Joe. Pewnie widzieliscie ten wiec wyborczy, ale jesli nie to ponizej jest film z you tube. polecam! a co do pani Palin to wole zamilknac…

About
- związkowa Yin
- Benkowa mama
- fanka zeberek
- hulająca z elektronami
- czasami melancholijna
- niekiedy sentymentalna
- wciąż poszukująca
Search
Copyright
- January 2012
- December 2011
- October 2011
- September 2011
- August 2011
- July 2011
- June 2011
- May 2011
- March 2011
- February 2011
- October 2010
- September 2010
- July 2010
- June 2010
- May 2010
- April 2010
- March 2010
- February 2010
- January 2010
- December 2009
- November 2009
- October 2009
- September 2009
- August 2009
- July 2009
- June 2009
- May 2009
- April 2009
- March 2009
- February 2009
- January 2009
- December 2008
- November 2008
- October 2008
- September 2008
- August 2008
- July 2008
Archives
Pages
- Aleksandra
- bosa stopka
- chiara76
- czekając na…
- dzienniki pewnej pani
- evek z Luisem
- from Oregon with love
- gusiook
- Jesteśmy głodni
- kobieta pracująca
- lazy hazy afternoon
- Lilybear
- mała Katie
- mała mi
- maya na zielono
- Norwegian exposure
- pani i pan Koala
- patekku
- res varia
- rozcinająca pomarańcze
- windy city
- wylęgarnia
- z syracuse