Sep 07 2008
update z piatkowej wizyty
mamy nakaz odpoczywania i dalszego powstrzymywania sie od chodzenia do pracy. a buuu :-( i tak przynajmniej do konca 36 tygodnia. no i wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazuja, ze jednak poznamy grocha wczesniej niz planowalismy. scary… tak troche. prawde mowiac to nie wyobrazam sobie mojej osoby w roli rodzacej kobiety. jeszcze nie…
tyle jeszcze spraw niezalatwionych, prac niezakonczonych, filmow nieogladnietych, mysli nieuporzadkowanych…
czy to naprawde ja mam zostac mama? juz niedlugo? byc odpowiedzialnym za dziecko? ach te strachy i zapytania. i noce bezsenne – juz teraz… jeszcze za nim male po drugiej stronie brzucha.
ale tak naprawde to czekamy na ciebie groszku i nie mozemy sie juz ciebie doczekac…
:) jakbym czytala swoje mysli… z jednej strony nie moge sie doczekac, z drugiej nie dochodzi do mnie, ze to ja bede dla kogos mama… :)
dzieki :-) dobrze wiedziec, ze to nie tylko ja tak mam :-)
Przyszlam z rewizyta i co widze, nie tylko mieszkamy w tym samym kraju ale tez laczy nas Krakow. Ja sie tam urodzilam i wychowalam i spedzilam caly czas az do wyjazdu z Polski. I bardzo mi sie podobaja Twoje zdjecia!
W Toronto jeszcze jest dosyc przyjemnie, ale tez czuje sie jesien jakos tak szybciej niz dotychczasowe piec jesieni tu spedzone.
Powodzenia w hodowaniu groszka i do nastepnego razu!
fajnie, ze tu wpadlas :-) pozdrawiam z prerii