dlaczego to jest tak, ze z nadejsciem wrzesnia, konczy sie lato, przynajmniej to wewnetrznie odczuwalne, jesli wiecie o co mi chodzi ;-) ja do szkoly juz sie nie wybieram, ale jednak to cos pozostaje, ten stan gotowosci do podjecia nowych zadan i zmiany trybu zycia na ten bardziej zimowy.
a u nas juz jesien, i to nawet ta zewnetrzna ;-) dzis w nocy byly tylko 4 stopnie. mrozno. tak mrozno, ze ogrzewanie musielismy wlaczyc, zeby w ogole myslec o wstaniu z cieplego lozka. drzewa za oknem, jak nie te same, takie blade i bez zycia. lubie jesien, ale te polska, rozzlocona i rozczerwieniona, z zimnymi poranki i kroplami rosy na pajeczynach. i zawsze o tej porze wracaja do mnie wspomnienia, kiedy to rzeskim rankiem maszerowalo sie do szkoly, wzdluz rzeki, zeby poczuc to zimne powietrze i slonce przebijajce sie leniwie przez mgle. tyle zycia za nami. tak mi sie zdaje jakos ostatnio. i ten ciagle kolaczacy sie po glowie wiersz Galczynskiego, wyspiewany tak pieknie przez Marka Grechute – zeby ocalic od zapomnienia…
a to wlasnie wzdluz tej rzeki sie chodzilo…
a na zachodzie bez zmian :-) jak na razie jestesmy ciagle dwa w jednym. i oby, oby tak juz zostalo, przynajmniej na dwa nastepne tygodnie. maly buszuje sobie wesolo w brzuchu, czasami postraszy, bo posiedzi za cicho, a ja wyrodna matka, szturcham go, zeby jednak dal jakis znak zycia.
a tu juz prawie wszystko gotowe, bo tato groszka zostal w ten weekend porazony naglym atakiem syndromu wicia gniazda ;-) i tak kolejno wykonal nastepujace czynnosci domowe i zakupowe:
- wypral ciuszki malego
- pojechal obejrzec materace do lozeczka
- poodkurzal
- umyl podloge w kuchni
- przygotowal obiad
- pojechal kupic materac
Kochany ten tato, czyz nie? :-)

:) mojego tez wzielo, sam mnie pogania, by zakupic lozeczko! :) Ach Ci przyszli tatusiowie :)
no kochani sa, to prawda :-) taki to rozczulajacy widok jak przyszly tata sie przejmuje, wybierajac rzeczy dla malego :-)