lezymy. groszek i ja. i duzo rozmyslamy, o tym co bedzie i o tym co lepiej zeby nie bylo. idziemy metoda krotkich deadlinow – czyli oby do piatku na razie. wtedy mamy wizyte i zobaczymy co dalej.
lezenie ma swoje dobre strony. o pracy mozna bezkarnie zapomniec. i skupic sie na tym co wazne, poobserwowac falowania brzuch na przyklad. i obejrzec pare odcinkow x-files (jestemy juz przy ostatnim sezonie :-) i poczytac co nieco. i poszukac jakis skarbow blogowych. na razie jest dobrze. i zaciskam mocno kciuki i zawiazuje nogi na supelek, zeby i dalej tak bylo.
a tak poza tym to juz mamy jesien. zimno i blado na zewnatrz. kanapowa pogoda. w sam raz na sofe, cieply kocyk i filizanke cappuccino. a do nowego orleanu wlasnie sie zbliza huragan Gustav. moze los bedzie tym razem laskawszy…