skurcze-byki

no to sobie pochwalilam dzien przed zachodem slonca. jeszcze przedwczoraj na szkole rodzenia przechwalalam sie jak mi to ciaza sluzy a nie ciazy, a tu takie hece. groch jest od wczoraj w jakiejs dziwnej pozycji (no bo zakladam, ze nie urosl tak szybko) i naciaga mi moj pepek od srodka i wbija cos w zebra. pol nocy nie przespalam, bo sie zastanawialam, czy to skurcze czy nie, te jego wygibasy od srodka. Oj czas spakowac te torbe… i wyprac grochowe ciuchy… i kupic materac… no i w ogole tego i tamtego sie przygotowac psychicznie i stawic czola rzeczywistosci, a nie udawac, ze to ktos inny tego grocha urodzi.

a w szkole rodzenia bylo ok. przedstawiono nam jak wyglada porod, kiedy przyjechac do szpitala itd. mam wrazenie, ze bylismy tam najstarsza para. no ale wedlug preriowo-kanadyjskich standardow, to ja dosyc dojrzala mother-to-be jestem, zeby nie powiedziec hm… stara. a przeciez ja ciagle osiemnascie lat mam i dopiero co z domu na studia sie wyrwalam ;-) ale co tam, oni nie wiedza, ze zycie zaczyna sie po trzydziestce. i tego sie trzymam.

grochu, please, siedz tam jeszcze…  








About

  • związkowa Yin
  • Benkowa mama
  • fanka zeberek
  • hulająca z elektronami
  • czasami melancholijna
  • niekiedy sentymentalna
  • wciąż poszukująca


Search



    Copyright

    Wszelkie prawa zastrzeżone. Zgodnie z ustawą o ochronie praw autorskich, cytowanie, kopiowanie, oraz wykorzystywanie zdjęć i treści tego bloga w jakiejkolwiek formie bez uzyskania uprzedniej pisemnej zgody autora podlega odpowiedzialności cywilnej i karnej.



Blog design by Splendid Sparrow and atsanik