Sa miasta i hometowns… Te drugie na zawsze pozostaja zywe w naszej pamieci, wystarczy zamknac i oczy i juz idziemy przez Stary Rynek, slonce swieci nam w twarz, gwar ludzi naokolo, a potem Szewska i Podwale, pamietasz te ksiegarnie do ktorej zagladalismy czasami… Krupnicza z delikatesami, gdzie kiedys tylko jeden rodzaj jogurtu stal na polce… Aleje Mickiewicza, Jagiellonka, Ingardena i juz jestesmy w Parku Jordana, a tam kazdy kazda sciezka przywoluje stare wspomnienia…
Dlaczego ta glupia tesknota tak ciagle wraca z uporem maniaka, to se nevrati przeciez, to juz przeciez bylo i nie zdarzy sie wiecej, a jednak cos przyciaga, czasami bardziej, czasami mniej…
A miasto nasze, no coz, to juz inszy wymiar, inny kontynent, inna mentalnosc. Miasto, gdzie slowo zabytek nabiera innego znaczenia a historia jest jakby skurczona… Ale tu jest teraz nasz dom i tu urodzi sie nasz syn i to byc moze bedzie jego hometown…

Stary Rynek w Krakowie

University Bridge w Miescie